Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 910 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

O, sancta simplicitas!

piątek, 06 września 2013 8:25

    Na początku muszę powtórzyć po raz kolejny, że moja sytuacja życiowo/ekonomicznie/społecznie/zawodowa jest od jakiegoś czasu co najmniej żałosna...

    I ABSOLUTNIE nie muszę być z tego powodu zdołowany, załamany, czy nawet zdziwiony!

    Mam czyste sumienie, honor i jajca na swoim miejscu! A czemu?

    3 miliony (trzy miliony słownie) ludzi, którzy wyemigrowali z tego (40 milionowego!) kraju przez ostatnie 10 lat, tłumaczy mnie w pełni ze wszystkiego, czego nie czynię (nie wziąłem kredytu, nie mam żony i dzieci, nie mam NORMALNEJ roboty - nie mówiąc już o własnym interesie!), czyli z tego że nie jestem członkiem klasy średniej - bo takiej w Bolanda zwyczajnie nie ma!

    Drugie tyle pozostałych w tej republice kartoflanej i szukających zatrudnienia, lub robiących gówno (także z siebie) za gówniane pieniądze, umacnia tą opinię niczym cement najmocniejszy bunkier.

   Także problemu nie powinno być żadnego z akceptacją mojego status quo, ale o dziwo spotkałem go wśród najbliższej rodziny!

   Przy okazji potwierdziło się, że na wschód od linii Wisły: IQ znacząco spada, kończy się zasięg człowieka rozumnego, a zaczyna osadnictwo buraka cukrowego.

   No więc ta moja równolatka zarzuciła mi, że nie mieszkam sam (tudzież nie utrzymuję rodziny), że się nie usamodzielniłem i tego typu dyrdymały wprost z televizyjnej propagandy sukcesu. I za cholerę nie chciała na ten temat dyskutować!

   No w normalnych, kapitalistycznych warunkach, w państwie prawa, takie opeery miałyby jak największy sens! Tylko nie wiem, czy Bolanda jest kapitalistyczna chociaż z nazwy? Swoją drogą, skąd biorą się ci kretyni wierzący w możliwość sukcesu każdego człowieka?! Nawet w normalnych warunkach na każdego jednego wybijającego się ponad przeciętność, przypada stu, którym się nie udało, ale w normalnych krajach normalni ludzie mogą chociaż normalnie egzystować!

   Najlepsze, że żyjąc samodzielnie, owa mądrala dotarła na skraj katastrofy finansowej i wyszła na prostą tylko dzięki dobremu wyjściu za mąż...

   Ja chyba więcej nie muszę tłumaczyć?

 

   PS           Z drugiej strony rodziny (tych po ojcu), mam praktycznie samych cwaniaków, poprzepychanych przez życie przez swoich rodzicieli, którym ciągle coś z nieba kapało i kapie... 

         A dla nich jestem takim nieporadnym klaunem...

         Na moim miejscu by się dawno posrali i strzelili samobója! Dlatego nie odejdę z tego świata, dopóki będzie się na nim panoszyło chamstwo i głupota!


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Samotność długodystansowca

czwartek, 05 września 2013 16:42

    Nie jestem typem jakiegoś szczególnego przystojniaka (wzrost trochę kiepski i permanentny brak kasy), nie jestem w stałym związku (na szczęście - jak z czasem stwierdziłem!), ale specjalnych kłopotów w kwestiach damsko - męskich nie miewałem.

    Więcej nawet!

    Dwa razy miałem w życiu sytuację, gdy dłuższe przebywanie z kobietą doprowadzało do romansu, raz prawie - poszła za innym na końcu. Więc jestem 100 % pewny, że nie ma takiej opcji, żeby zdrowi ludzie odmiennej płci, przebywając odpowiednio długo sami, nie poczuli tych dość ciekawych iskier podążania.

    To tylko kwestia czasu.

    Także mając pracującą partnerkę (w biurze najlepiej), czułbym się nieco kiepsko, gdyby zbyt długo przesiadywała w owym miejscu pracy. Wiadomo by było, że w końcu z kimś się puści. Nawet nie mając z początku chęci! W takich wypadkach odzywa się nasza zwierzęca natura.

    Normalka - robiłem to samo.

    Monogamia to wyrzeczenie i wyzwanie. 

    Co nie przeszkadza funkcjonować normalnie i w miarę szczerze, większości par damsko - męskich.

    Co nie znaczy, że we wszystkich związkach wszystko gra. Najczęściej to tylko złudzenie. Wystarczy kryzys, załamanie, lub zwykła głupota, by w związek wkradł się fałsz i destrukcja.

    A kobietę, w sumie prawie każdą, można dość łatwo - wbrew pozorom, wyrwać! Aparycja, kasa, możliwości sexualne (czyli zdrowie), odrobina bajery, błyskotliwość, ale także troszkę tego męskiego, erotycznego chamstwa...

     I jak mi mówi doświadczenie: jak się taki zaprze, to na trzeciej randce - góra, ma każdą babę w łóżku!

    No prawie każdą...


Podziel się
oceń
3
1

komentarze (1) | dodaj komentarz

Nowego roku początek!

poniedziałek, 02 września 2013 18:31

    Wraz z rozpoczęciem kolejnej tury cyrku edukacyjnego, obiegły media dwie wiadomości:

  1. Stwierdzono, że polskie szkoły niszczą psychicznie swoich uczniów i produkują życiowe kaleki.   No to mi było wiadome już od dawna! Polscy nauczyciele już od lat wielu dzielą uczniów na swoich pupilków - czyli kujonów i włazidupców, których w owy obrzydliwy sposób faworyzują i wychowują tym sposobem potencjalne mendy społeczne. Całą resztę uczniowskiej ferajny olewają, lub otwarcie nią gardzą! Bo tak jest zwyczajnie łatwiej "pracować" tej pasożytniczej, pyszałkowatej, ćwierćinteligenckiej grupie zawodowej.
  2. Nauczyciele zaczynają tracić pracę ze względu na postępujący błyskawicznie niż demograficzny.To też nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem! Pisałem już, jak to mocno gardzę tymi starymi pannami, biorącymi się za "wychowywanie" nieswoich dzieci. Pisałem już o nadmiernych przywilejach tej pasożytniczej, nauczycielskiej grupy, ale jedna rzecz mnie znowu delikatnie wzburzyła:

     Całe państwo, z mediami na czele, pochyliło się nad smutnych losem tych pedagogicznych bucefałów. Dostaną pewnie sute odprawy, a urzędy wszelakie nie pozwolą im siedzieć na bezrobociu.

     Bo to "biedni" nauczyciele!

     A kto się zajmuje tym tłumem zwykłych bezrobotnych, ubogich i wykluczonych?! Kogo obchodzi fakt wyjazdu z tego kraju 3 milionów, najczęściej zdolnych, młodych, ambitnych i pracowitych ludzi, którzy nie widzieli TU dla siebie przyszłości (całkiem słusznie zresztą!)?! Czemu mamy się przejmować losem zadufanego w sobie, nauczycielskiego ścierwa?!

    Czemu to ta grupa zawodowa, jak poprzednio górnicy i inni głaskani przez władzę cwaniacy, ma dostawać jakiekolwiek odprawy i przywileje?!

    Może dlatego, że już od lat najmłodszych, każdy w tym kraju przyzwyczaił się do podziału na kastę pupilków i odpadów? I dla wszystkich jest naturalnym, że należy się do którejś z tych kast i nie da rady się od niej uwolnić? Czuję się hindusem we własnym kraju...

     A wam wszyscy nauczyciele, w ten nowy rok: chuj w dupę i gruzu kupę!


Podziel się
oceń
7
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Szmaty, dziwki, celebryci...

sobota, 31 sierpnia 2013 22:11

     Coś tak teraz na dniach minęła rocznica śmierci xiężnej De... Pamiętam ten dzień, bo wtedy też spaliła się u mnie na osiedlu pięcioosobowa rodzina (razem z mieszkaniem oczywiście). To co mi utkwiło w pamięci, to sąsiadka o IQ równym krawężnikowi przed moim blokiem, która następnego dnia zaryczana po pas była oczywiście nie po znanych sobie ludziach, tylko po tym odległym anglosaskim szmatławcu z rodowodem. 

     I nie była wyjątkiem!

     Świat cały płakał po jakiejś kurwie z mglistej wyspy, niczym za boginią!

     Tu się należy wyjaśnienie: kurwa to charakter, a dziwka to zawód.

A ktoś, kto się puszcza z arabami i innymi ćwokami, bez względu na pozycję, bogactwo i sławę medialną, nie jest więcej wart niż dyskotekowa lodziara. 

     Więc teraz wspomnę o Andrzeju Grabowskim, słynnym odtwórcy postaci Ferdynanda Kiepskiego, który odpowiedział jednemu ze swych aktorskich kolegów oburzających się, że nie zgodziłby się grać takiego kretyna: "A tobie proponowali?". Okazało się, że tamten oczywiście od dawna nie miał żadnych propozycji.

    Bo zawód aktora to takie coś stopień wyższego od prostytucji, a to że w tych filmowych czasach są oni wynoszeni pod skraj nieba i podziwiani przez ludzkość całą (co nie znaczy, że nie miewają talentu!), nie czyni ich autorytetami, mędrcami, czy świętymi.

     Oni (i one) służą tylko do robienia z siebie błaznów.

     I dostają za to czasem nawet sporą kasę!

 I kij im w ucho!

     A ludzie? Televidzowie i czytelniczki kolorowych pisemek?

     Gubią się w czasie i przestrzeni, mieszając real z fantazją i burząc się na prawdę. 


Podziel się
oceń
5
1

komentarze (2) | dodaj komentarz

Kompletny brak szacunku!

sobota, 31 sierpnia 2013 9:26

     Są skargi na młodzież polską (ale nie tylko młodzież i nie tylko polską), że nie garnie się do pracy, ma wszystko w tyle i woli nic nie robić, siedzieć w bezruchu, niż wziąść (uwielbiam to słowo!) się do roboty. Tak marudzą zazwyczaj źli, starzy ludzie, wychowani w socjalistycznym etosie pracy, w którym to sam fakt pracy był kwestią najważniejszą!

     A już wcześniej o tym pisałem: pracuje się TYLKO I WYŁĄCZNIE dla pieniędzy (chyba że hobby zaczynamy łączyć z zarobkiem). Praca jest rodzajem układu między podażą (pracownik), a popytem (pracodawca) i obowiązują tu te same zasady, co w handlu - wybiera się towar i cenę za niego. Pracodawca jest zawsze, nawet jeżeli ktoś jest na samym szczycie korporacji, jest artystą, czy ma jednoosobową spółkę - zawsze wtedy pracodawcą są klienci.

     Tak więc ciężka, niezadowalająca praca za bezcen, jest kompletnym nonsensem i złamaniem praw ludzkich, a każdy kto twierdzi że za pieniądze zrobi wszystko (lub trzeba brać każdą robotę), jest zwyczajną kurwą! Zresztą już gdzieś w Polsce zdarzyło się, że Urząd Pracy wysłał bezrobotne kobiety na "rozmowę" kwalifikacyjną do burdelu!!!

     Innym problemem są ludki kończące studia, bez żadnego doświadczenia zawodowego, które po owych uczelniach szukają pracy za parokrotność pensji zwykłego pracownika i na exponowanym stanowisku...

     I często taką dostają!!!

    Co w starych, konserwatywnych, dobrych czasach było nie do pomyślenia - najpierw trzeba było nabrać doświadczenia, a ktoś zdolny lecz nieuczony, miał podobne szanse na awans. Takie postępowanie skutecznie uczyło każdego przynajmniej pokory.

     Dzisiejsi polscy studenci, to zresztą inny problem: walą jak barany na najbardziej oblegane kierunki, dziwiąc się potem, że nie ma po nich pracy! Nie uczą się dla wiedzy, a dla papieru. Cierpią też na jeszcze jedną, nieprzyjemną dosyć przypadłość, wywodzącą się z czerwonego PeeReLu, a dotykającą cały naród: często występującą, często ukrytą i nieuświadomioną pogardę dla prawdziwych, gorzej wykształconych fachowców, bez których nie może istnieć żadne państwo! Którzy zresztą najczęściej mają lepiej płatną, potrzebniejszą, bardziej niezależną i pewniejszą pracę od owych magistrów. W zamian jest nienawiść ludzi z dołów, skierowaną dla tych niesamowicie pysznych (często mało zdolnych) bufonów u góry.

    Co przypomina czasy komuny, gdy wszystkich chciano wyrównać, a doprowadziło to tylko do podziału na nienawidzących się fizoli i psycholi.

    Co trwa do dziś, tylko że doszedł do tego jeszcze czynnik pieniężny i związana z nim kasta posiadaczy.

     


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Tubylerczykom spełły fajle

piątek, 30 sierpnia 2013 0:42

    Henry Kuttner urodził się w 1900 roku, a zmarł w 1958. Daleko temu...

    Jak dla mnie jest on lepszy nawet od Philipa Dicka - bo był pierwszy!

    On to bowiem jest protoplastą nowej literatury SF, a jeszcze jedna kwestia z którą się utożsamiam z owym pisarzem, to jedna z głównych postaci, którą powołał do życia: to niejaki Galloway Gallegher.

    Kolo jest bezbłędny!

    Na trzeźwo normalny koleś, który po odpowiedniej (dużej) dawce alkoholu, zamienia się w geniusza techniki i robi wynalazki, o których dnia (tygodnia) następnego nie pamięta i usiłuje wyprostować/dojść do tego, co zrobił poprzedniego wieczoru (tudzież weekendu).

    Tryskająca humorem, ciągle aktualna opowieść, która o dziwo wciąż jest dostępna w polskim tłumaczeniu!

    I tak bardzo jest mi bliski przez te ciągi...


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Auto da fe

wtorek, 27 sierpnia 2013 10:10

    Jestem czytelnikiem ponad polską normę i posiadam trochę xiążek. Jedną z nich jest właśnie "Auto da fe" Eliasa Canettiego .Czytałem to dość dawno, ale powieść ta wryła się w mój umysł ze względu na postacie w niej występujące.

   Wszystkie bez wyjątku są przerysowane do tego stopnia, że powieść stawia opór przy czytaniu!

   Tak więc profesor jest kompletnie oderwany od życia i funkcjonuje tylko w świecie teorii i swoich xiążek, jego żona gosposia jest prosta niczym drut ocynkowany, karzeł jest skarlały pod każdym względem, stróż jest kompletnie odczłowieczonym sadystą, itd.

    A co to ma wspólnego z życiem codziennym w Bolanda?

    Otóż z upływem tego swojego codziennego życia, z przerażeniem odkrywam, że tak prości, uwarunkowani, sztywni ludzie istnieją w rzeczywistości!!! 

    Więc znam babcię klozetową, która jest prosta jak ta gosposia, nie jest w stanie wyartykułować bardziej skomplikowanego słowa, a IQ ma na poziomie kwoki nioski! W ogóle sporo jest takich ociężałych umysłowo i cieleśnie kobiet, których celem egzystencji jest wydanie miotu spłodzonego przez równego im kretyna i poruszanie się po stałej wektorowej: do sklepu po żarcie i do roboty po szmal na owo żarcie.

    Sporo jest owych sadoli, których celem jest wygibanie się na dysce, danie w ryj jakiemuś cieniasowi , pożartowanie w wybitnie grubym stylu i zrobienie bachorów takiej potencjalnej samobieżnej betoniarce.

   Jest masa karłów, których celem jest tylko jak najgłębsze wejście w dupsko swojemu panu: państwu, pracodawcy, sponsorowi, ewentualnie wszystkim naraz. Zasady moralne takie karzełki mają w najlepszym wypadku absolutnie minimalne, a wierzyć nie można im w żadnym wypadku!

    Są ćwierć i półinteligenci przekonani o mocy swojego umysłu, bo kierują ich odpowiednie media... bez których natychmiast więdną, bo nie wiedzą co sami mają myśleć!

    Są te pseudoelity polityczno/gospodarczo/medialne , dla których zwykły człowiek jest zbyt odległy, by go zrozumieć i przejmować się jego losem - mimo że sami pochodzą z czworaków, a ich korzenie sięgają gnojowicy za oborą, maxymalnie do trzeciego pokolenia w tył!

    Jedyne co łączy te całe bydło, to możliwość oddawania głosu w wyborach (a każdy wart tyle samo!), a także namiętne oglądanie televizji i przyjmowanie jej starannie posegregowanych wiadomości i propagandy za prawdę kompletną i życiową...


Podziel się
oceń
3
1

komentarze (3) | dodaj komentarz

Trochę jednak o polityce

niedziela, 25 sierpnia 2013 20:27

    Jestem prawicowcem od wieków. Wychowany w absolutnej nienawiści do komunizmu i realnego socjalizmu, nie cierpię czerwonki do dzisiaj!

    Całkiem słusznie zresztą - sam niezrealizowany komunizm, od początku prób jego wprowadzenia w 1917 kosztował już życie minimum 100 milionów ofiar. Niektórzy mówią i o 150 milionach zabitych. Jakby nie było, wszystkie dotychczasowe wojny w historii ludzkości nie pochłonęły tylu ofiar, co próba zrobienia raju na ziemii.

     W naszym ciekawym kraju, ludzie omotani medialnym bełkotem, nie za bardzo orientują się czym jest prawdziwa prawica. Gdy się mówi o lewicy, prawicy, czy liberałach, to automatycznie kojarzą to z parlamentem i partiami tam zalęgłymi.

     Które co do jednej są socjalistyczne - więc levackie!

     Ale prawicą nałogowo nazywa się PiS, co jest o tyle nieprzyjemne dla takich jak ja, że często od razu, automatycznie podpina się nas pod wielbicieli tej partii. Co jest bardzo wkurzające, bo ta partyjka ma tylko jeden punkt wspólny z prawdziwą prawicą: konserwatyzm.

     A żeby zostać prawdziwym prawicowcem, niezbędne są jeszcze dwa czynniki: pragnienie wolności ekonomicznej - zwane powszechnie kapitalizmem i pragnienie wolności osobistej - zwanej w skrócie wolnością.

     A tych przekonań już od co najmniej 20 lat, nikt z naszych rządzących nie posiada i posiadać nie chce.

     A z początku miało być zupełnie inaczej! Pierwszy z naszych niby niosących wolność prezydentów: TW BOlek... znaczy Lech Wałęsa! Więc konstruując nowy system sugerował się ze swoimi kolesiami parlamentem amerykańskim, gdzie od jakichś już 200 lat jest on we władaniu dwóch tylko partii: prawicowych republikanów i lewicowych demokratów, a system głosowania jest właściwie identyczny z polskim. I całkiem dobrze się to sprawdza!

    W Polskim przypadku tradycyjnie coś się spieprzyło już na wejściu, rozsypało kompletnie na ciągle zmieniające się partyjki, gdzie bezimienna masa wypełnia tylko wolę swoich liderów. Gdzie nie wiadomo kto jest kim i po której stronie, ale jedno jest pewne: nikomu nie zależy na obywatelach tego kraju, jego przyszłości i prawdziwej polityce. Wszystkim tym chamom z NASZEGO (a właściwie waszego - bo ja sobie już wybory odpuściłem) wyboru zależy na jak najdłuższym trzymaniu ryja w korycie.

    Naszym kosztem niestety i kosztem przyszłych pokoleń i całego państwa.

    

     


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Jak chamstwo może zatriumfować nad kulturą?

piątek, 23 sierpnia 2013 20:14

    Wystarczy jeden świr (tudzież świrówka). Nie musi być te indywiduum ani mądre, ani sprytne. Mądrość wręcz jest przeszkodą przed zdominowaniem otoczenia!

    Wystarczy być agresywnym, pierdolniętym i zdeterminowanym w swych durnych celach/misji zmieniania świata na swoją modłę.

    Człowiek kulturalny, mądry, oczytany, jest na ogół spokojny i opanowany. Chamstwo ma bardzo niski poziom stabilności - wybucha przy byle okazji i jedzie walcem przed siebie, miażdżąc wszystko po drodze bez żadnych skrupułów.

   Kwestią przeżycia jest zdolność reakcji.

   Chamstwo na ogół zaczyna od niszczenia czynników najsłabszych, by potem przerzucić swą agresję na następne cele. W efekcie przegrywają wszyscy: zaszczuci przez prymitywne bydło. 

   Wystarczy milczeć i nie zauważać problemu. Wystarczy zignorować z pozoru drobne zagrożenie, twierdząc - to nas nie dotyczy. Kwestią czasu jest wtedy przejęcie przez bydło inicjatywy.

   Ta prawidłowość dotyczy nie tylko najbliższych nam sytuacji: międzysąsiedzkich, ulicznych, pracowniczych, szkolnych, itp. To szczegół, ale symptomatyczny: udając, że nie widzimy czyjejś krzywdy, sami stajemy się winni zła w najgorszej postaci. Zła niszczenia drugiego człowieka.

   Gorzej, gdy chamstwo przejmuje w ten sposób władzę w skali maxi i zaczyna terroryzować całe społeczeństwo.

   Tak jak teraz levactwo.

   Zboczeńcy każą się podziwiać i szanować, żydzi całować po łapskach, czerwoni i różowi zdrajcy szczają nam na flagę, oszuści plują nam w twarze i mówią że deszcz pada, urzędasy sprowadzają nas do parteru - zostawiając na poziomie nędznej wegetacji, politycy zaciskają coraz mocniej smycz niewoli, tłumacząc że to dla naszego dobra, media robią z nas kompletnych idiotów (ku naszej radości!)...

   A my nie robimy kompletnie nic, by zmieść tą czerwoną hołotę z powierzchni ziemii !!!

   Bo daliśmy sobie wmówić przez agresorów, że agresja jest zła...


Podziel się
oceń
9
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Ręce opadają, nogi zwisają, serce zamiera, mózg się lasuje!

niedziela, 18 sierpnia 2013 22:55

    Patrząc dłużej, tak z dystansu, na ten przetrącony kraj, a zwłaszcza na jego porażonych czerwonką obywateli, można by się tylko złapać za głowę z wrzącym mózgiem.

    Tyle że nie można - bo tym nielicznym, jak ja, ręce już dawno opadły. 

    Ci, którym się ich nie chciało podnieść do walki - uciekli (w liczbie coś koło 3 milionów).

    Ci co zostali,to przede wszystkim te moje ulubione, superaktywne ( w gatce i głosowaniu)  pokolenie powojenne, co to siedzi z łbami w monitorach televizorni i uznaje to za rzeczywistość!

    Więc są ci DEBILE przekonani (bo taki komunikat ciągle odbierają), że mamy:

  1. Kapitalizm
  2. Wolność
  3. Demokrację
  4. Sprawiedliwe prawo
  5. No i wobec tego nieograniczone możliwości!

    Podzielili się na tych pewnych, że reprezentują prawicę, lewicę, lub centrum, bo tak nazwaną przez media partię akurat popierają.

    Ale tak naprawdę pławią się w levactwie i postkomunie - bo wszystkie są jednakowe. 

    Brodzą w niewolnictwie, bo nie wyobrażają sobie życia bez pana.

    Nie można do nich dotrzeć, bo łby mają albo zasłonięte moherami, lub pędzą stadem lemingów nie wiedząc gdzie i po co.

    Reszta tkwi w marazmie, zapierdala jak maszyna, lub w błogiej szczęśliwości idioty czeka na kres swego marnego żywota.

   


Podziel się
oceń
10
1

komentarze (2) | dodaj komentarz

O Korwinie krulu

sobota, 17 sierpnia 2013 10:10

    Zasadniczo zawsze byłem zwolennikiem idei głoszonych przez JKM. W sumie nie miałem wyboru, bo kolo nie miał konkurencji na prawdziwie prawej stronie sceny politycznej - co z obecnego punktu widzenia wydaje się co najmniej podejrzane. Może postkomuniści podstawili tego pajaca, by zneutralizować prawą stronę społeczeństwa?

    Ten śmieszny typ przede wszystkim (jak podpowiedział mi mój nieoceniony chrześniak) jest jakby żywcem wyjęty z epoki wiktoriańskiej, lub ewentualnie jest sztywny jak obywatele CK Franciszka Józefa. Wszystkich, nawet najgorsze szuje, tytułuje jakimiś szalenie godnymi przydomkami...

    ...no panie Januszu! Nawet w dawnych wiekach na chama mówiło się po prostu: cham!

   Publicystą jest dobrym, jego niezmienne poglądy też są nie do zbicia. Sęk w tym że jest równie medialny co Palikot - dlatego jak i on został błaznem. 

   Media (zwłaszcza TV) padają, ale jak ktoś się pcha na afisz, to powinien krakać jak ta reszta wron i w pewnych kwestiach zwyczajnie milczeć! Tam w televizorniach, na ogół ma się do dyspozycji kwadrans z jakimiś idiotami w kontrataku, więc powinno się znaleźć metodę ich dezintegracji (oni wszyscy się czują przed kamerami jak ryby w wodzie!). 

   A JKM zawsze pierdzieli to samo, uparcie robi wrzuty z Hitlerem, miejscem kobiety (zasadniczo w kuchni) i zawsze robi z siebie na końcu pośmiewisko. 

   Szkoda...

   Powinien wiedzieć, że żeby przekonać do siebie ludzi na wizji, potrzebna jest wybitna błyskotliwość, specyficzna dla tego medium zdolność wypowiedzi i elastyczność. Cel w końcu uświęca środki! Błyskotliwy JKM jest, ale elastyczny ni chu...ja!

   No i ta kultura. Ja klnę na czym świat stoi, nie uznaję dam i dżentelmenów - to się już skończyło! Mamy czasy upadku, zmiany epoki i wszechobecnego chamstwa.

   Kto się do tego nie dostosuje - zginie niestety.

   A co z tym Hitlerem? JKM uparcie gdzieś tam zawsze wymienia jego nazwisko, a media też to, po odpowiedniej przeróbce cytują. Co jeszcze bardziej zraża do niego ludzi - bo wychodzi na nazistę. Tutaj taki na przykład WC jest o niebo mądrzejszy - bo milczy kiedy trzeba.

    Ten medialny matoł jest już na szczęście skończony politycznie i medialnie, szkoda tylko że źle skierował (a właściwie zaprzepaścił!) energię mojego pokolenia. Cała nadzieja w młodych i odradzającej się po prawie wieku nieistnienia prawdziwej prawicy - duża w tym zasługa mojego ukochanego, niezależnego i wolnego internetu!

    


Podziel się
oceń
6
2

komentarze (3) | dodaj komentarz

Dylemat niedostosowanego

wtorek, 13 sierpnia 2013 20:17

    Jestem praworęczny, ale posługuję się równie sprawnie i drugą ręką. Jedno wszakże nie daje mi spokoju już od małego: czemu praworęczna większość widelec trzyma w lewej, nóż w prawej, a gryf gitary także lewą ręką?! Naturalnym (przynajmniej dla mnie) wydaje się używanie sprawniejszej łapy do bardziej skomplikowanych operacji typu: gmeranie widelcem po talerzu, czy przebieranie strunami na gryfie. Zupę wsuwacie przecież z łyżką w prawicy, sam widelec także trzymacie w prawej, ale z nożem nagle się wszystko odmienia!

     Tradycja i dobre obyczaje (?!) od wprowadzenia w życie widelca każą go (razem z nożem) trzymać po niewłaściwej stronie! Tudzież wynalazca gitary od razu zrobił ten instrument na odwrót.

     Normalnie spisek mańkutów!

     A durne to takie, jak duszenie się krawatem w imię elegancji.


Podziel się
oceń
3
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

Psiaki, dzieciaki i buraki pozbawione empatii

niedziela, 11 sierpnia 2013 9:48

    Właściwie co roku  w ten upalny czas (tym razem wyjątkowo upalny) mnożą się doniesienia mediów o dzieciakach i psiakach pozamykanych w samochodach, gdy ich mamusia (właścicielka) na ogół popyla po galeriach handlowych i temu podobnych. Stworzenie typu paroletni brzdąc, lub pies, ma w tym momencie przed sobą coś około pół godziny życia, kończącego się dość nieprzyjemnie.

    O właścicielach psów wypowiadałem się już parę razy. Na ogół (a właściwie zawsze) niepochlebnie. Można odnieść wrażenie rozglądając się wokoło, że każdy Polak ma psa, łowi ryby, wpieprza rosół, kaszankę, pyzy i inne źle (albo wcale) przyprawione gówna - twierdząc że to rarytasy, a szczytem jego możliwości kulturalnych jest chlanie gorącej wódy pod rytm disko i mordobicie na weselach.

    O przesadnej ilości psów świadczą cowiosenne inwazje gówien rozkwitających spod topniejącego śniegu.

    Ale jakbym psów nie lubił, to jedno mi się w głowie nie mieści: wywożenie ich do lasu i zostawianie przywiązanych do drzewka - bo się dziecku prezencik znudził, tudzież zostawianie w zamkniętym aucie, na 40 stopniowym upale! Przy czem tu obowiązuje prawidło: pozbywaniem się zwierząt zajmują się wyłącznie faceci, a zostawianiem tychże w samochodach ich partnerki. Zawsze.

    Ludzie (?!) którzy to czynią, nie należą do biednych, źle wykształconych, czy patologicznych! Oni często zajmują jakieś lepsze stanowiska, są urzędnikami, itp. Oni mieszkają w dużych domach, w bogatszych dzielnicach, oni toczą też każdy grosik i ongiś po chamsku podrzucali na przykład śmiecie do osiedlowych zsypów, czy lasu, byleby zaoszczędzić jakieś drobne kwoty kosztem biedoty i przyrody!

    Tak naprawdę to bydło wyrwane z obory, z wiechciami słomy z butów, pozbawione KOMPLETNIE empatii, w pełni egoistyczne, dla których podziw i zazdrość innych takich samych buraków jest celem istnienia.

    Żałosne, ale zbyt częste w tym pozbawionym prawdziwych (wielopokoleniowych) elit, wstającym z czerwonego szamba kraju... 

    


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Gdzie te ogródki?

czwartek, 08 sierpnia 2013 16:48

    Wszyscy się teraz budują po hamerykańsku: czyli przed domami mamy łyse polany, prażone słońcem upalnym latem i zasypywane śniegiem zawianą zimą. Pamiętam te stare chaty, których de facto nie było widać, bo były zasłonięte chaszczami, zaroślami i drzewami. A gdzieś tak przed oknami musowo rosły piękne kwiaty i warzywka. Obok domu (lub za) zazwyczaj funkcjonował mniejszy, lub większy sad.

    A teraz co?

    W ŻADNYM Z NOWO BUDOWANYCH DOMÓW NIE WIDZIAŁEM PLANOWANYCH OGRODÓW!!! Wszystko teraz jest łyse jak pizda pornogwiazdy! Chatę muszą wszyscy dokładnie widzieć - bo to prestiż! Nie po to byle baran spłaca kredyt, by z odległości mil morskich i hamerykańskich nie było widać jego (lub jej, a zazwyczaj banku) "oryginalnego pałacu"!  

    Krzaczki, kwiatki, drzewka? Jeno symbolicznie. Wszędzie te pierdolone, równo strzyżone trawniczki wprost z hamerykańskich filmów!

    A te staropolskie, przedchacine zarośla miały jeden, mocno uzasadniony cel: chronić zimą przed śniegiem, a latem przed upałem. No i przed wzrokiem.

    Oby was nowobogackie barany przypaliło teraz słońcem w te buraczane łby, a zimą zasypało po strych śniegiem!

    Boście skończone bałwany ze słomą w butach!

    Wszyscy.

 


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Czemu levak nigdy nie dogada się z prawicowcem?

niedziela, 04 sierpnia 2013 20:38

   Ano levactwo ostatnio piszczy (tradycyjnie strasząc faszyzmem), że z rosnącymi w siłę prawicowcami nie idzie gadać, bo oni ciągle swoje! 

    I tu jest właśnie pies pogrzebany!

   Levak z zasady nie ma żadnych zasad, granic moralnych, logicznych i ekonomicznych (znaczy chce tylko zabierać innym i dawać swoim). Gdy czerwoni przestali "walczyć o prawa" ludu pracującego (bo system soviecki zbankrutował), to skupili się na walce o jakieś wydumane prawa wszelakich zboczeńców. Gdy to przestało być modne, to skupili się na poprawianiu rzeczywistości (?!). Nazwali to genderyzmem. Znając ich fantazję, to jeszcze nie raz nas zaskoczą.

    Prawdziwy prawicowiec nie ma w planie zmiany swoich poglądów moralno-ekonomicznych. On musi trwać na ustalonych u początku cywilizacji regułach. Tu zwyczajnie nie ma miejsca na wahania. Podobnie jak ateista nie ma prawa się spotkać na jednym poziomie z wierzącym - wiara w statucie nie wymaga dowodów, ta bezcelowa męczarnia intelektualna nam odpada na wejściu naukowi ignoranci! 

   Koszmarem levaka jest dojście do jakichś (uwielbiam to słowo!) konkretnych wniosków. Dla niego celem samym w sobie jest bezcelowa, miałka, babska i nużąca dyskusja. Politpoprawne wałkowanie tematu aż do jego kompletnego zaniku.

   Gdy tymczasem typowy, inteligentny prawicowiec, ma konkretne, niezmienialne poglądy, które ewentualnie może dostosowywać lekko do okoliczności (nie łamiąc ich bynajmniej!).

    Levacy zachowują się jak niesforne, durne dzieci, które będą wszędzie włazić, wszystko psuć i każdego wkurwiać - aż nie dostaną po uszach!

    Prawicowiec jest z natury człowiekiem dojrzałym, inteligentnym i opanowanym. Dla levaka co najmniej nudnym - jak dla dziecka rodzic.

     No ale taka jest cena dojrzałości!

     


Podziel się
oceń
7
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Czysta, ludzka przyzwoitość...

sobota, 03 sierpnia 2013 14:01

    Zasiliłem ostatnio szarą strefę gospodarki i z biegiem czasu zaczęło mi się to tak podobać, że chyba sobie jeszcze posiedzę trochę w tej strefie! Przy okazji właściwie, załatwiłem sobie legalną, nisko płatną i ciężką pracę w jednym z tych oblepiających Polskę zagranicznych "kołchozów" , lub dobrze ogrodzonych "obozów pracy". Oczywiście do niej nie pójdę, ale muszę wspomnieć o swojej rozmowie z potencjalnymi pracodawcami i kolegi dzień później.

    Więc firma ta, duńska w swych korzeniach, znajduje się dobre 10 kilometrów za miastem, w lasach (tania ziemia pod budowę owego molocha). Dotarcie do odpowiedniego baraku na rozmowę już było daleką wyprawą, dalej rozmowa z jakąś paniusią i spotkanie z kierownikiem produkcji, czy kimś w tym stylu...

    ...na którego ja czekałem pół godziny, a kolega na swoich dwóch - godzinę (za każdym razem drugi z nas czekał w samochodzie na parkingu)...

   To kompletny brak szacunku, chamstwo i impertynencja!

   Jak mogę poważnie traktować pracodawcę, który na wejściu spóźnia się tak poważnie?! Wiem że tam (i nie tylko tam) to norma! Jakby szukający pracy nie kwalifikował się do zwykłego szacunku! To że jestem oficjalnie bezrobotny nie oznacza, że nie mogę mieć ich w dupie tak jak oni mnie! Jak później mam uczciwie pracować, jeśli już od wejścia okazuje mi się pogardę?!

 

     Wśród jeszcze dużej części społeczeństwa (zwłaszcza tego starszego) pokutuje komunistyczne przekonanie, że praca jest celem w samym sobie (!). Że przecież praca jest - trzeba tylko chcieć!

     Jasne...

     Tak realnie to pracuje się TYLKO I WYŁĄCZNIE dla pieniędzy. 

     A pieniądze są potrzebne do przeżycia.

     Co nie znaczy, że (rzadko bo rzadko, ale jednak) praca może okazać się przyjemnością, a hobby i przyjemność może zacząć przynosić realne zyski.

     Reszta pracuje, bo zwyczajnie musi i nazbyt często daje sobą pomiatać...


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Vae victis!

czwartek, 01 sierpnia 2013 17:29

    Tak się nieszczęśliwie składa, że dziś (1 sierpnia) wypada jednocześnie rocznica Powstania Warszawskiego (lub jak mądrzy logicy powiadają: rzezi, głupoty i klęski narodowej) i rozpoczyna się Przystanek Woodstock.

    Dwie z pozoru kompletnie przeciwstawne imprezy (tak, wiem, na tej pierwszej zginęło ćwierć miliona ludzi, a ta druga jeszcze przed rozpoczęciem zanotowała tylko trójkę ofiar - w tym parę debili, co to na autobanie łapali stopa na leżąco!).

    Jest jednak coś, co łączy te zdawałoby się dwa przeciwstawne wydarzenia:

    młodzież!

    Ongiś, podjudzony smutkiem jakichś (uwielbiam to słowo!) idiotów załamanych polską nudą i brazylijską zabawą, wyraziłem przekonanie, że gdyby zamienić Brazylijczyków z Polakami, to efekt by był ten sam - oni by byli tacy jak my, a my tacy jak oni.

    Bo co tu robić od listopada do marca, między Niemcami, a Ruskimi?!!!

    Tak samo jestem przekonany, że gdyby zamienić całą czeredę z owego przystanku i powstańców warszawskich (średnia wieku 13,5), to by wyszło to samo.

    Wczoraj jakiś radykał,gdzieś na jakimś forum, opierdzielił wszystkich krytykantów tego kretyństwa historyczno/histeryczno/narodowego, że to nie nasza sprawa, że to bohaterowie, że patriotyzm  i wybujałe srutututu.

    Powtarzam po raz kolejny: to debilna, nieprzemyślana, amatorska klęska i tragedia ogólnonarodowa, odczuwalna przez cały kraj do dziś! To tak jakby zniszczyć wieżę kontrolną na lotnisku, to tak jakby podciąć biegaczowi Ścięgno Achillesa!

   I to wszystko zrobione przy pomocy napalonych, durnych małolatów, szczających na widok flagi (widocznej niecałe 3 miesiące - bo tak pasowało i Hitlerowi i Stalinowi), walczących kijami (bo broni nie było) i szczycącymi się tą tragedią, masakrą, katastrofą i głupotą aż do usranej śmierci!

   Szyderstwem losu jest, że Paryż, w którym powstanie wybuchło niecałe 3 tygodnie po warszawskim, szybko doczekał się pomocy swoich własnych wojsk i kosztem niecałych 1500 osób został wyzwolony bez większego uszczerbku...

   Biada zwyciężonym!


Podziel się
oceń
5
4

komentarze (3) | dodaj komentarz

O zarzynaniu,powolnej agonii i strugach świeżej krwi

wtorek, 30 lipca 2013 13:29

    Niedawno wprowadzono w naszej krainie zakaz uboju rytualnego. Postępowe to (akurat pozytywnie tym razem), ludzkie i przyjemne. Dziwne zaiste, ze nasze polityczne pieski tym razem stanęły okoniem przeciw właściwie wszystkim?!

    Oczywiście od razu zareagowały histerią, agresją i paniką ludki semickie goszczące na NASZEJ ziemii. Że to rasizm, łamanie praw człowieka (chooj tam z cierpiącymi zwierzakami! Ze szczególnym uwzględnieniem krów i jagniąt - bo na to się owe dzikie, barbarzyńskie ludy pustynne uparły), faszyzm, nazizm i w ogóle uolaboga!

    Żydzi zawrzeszczeli w mediach (bo ich one są), że to kroczący powrót hitleryzmu (w końcu się o niego doproszą tak wrzeszcząc). Muzole zawyli w bezsilności, bo zarzynanie mają we krwi, a widok cierpiącej w agonii i wykrwawiającej się powoli istoty (niewiernego, czy bydła) doprowadza ich chyba do orgazmu! Bo tak mają zapisane w swej bluźniącej prawdziwemu Bogu xiędze na "K...".

    To może pozwolić jeszcze wyznawcom bogini Kali mordować podróżnych - bo to religia?!

    Może indianom amazońskim pozwolić gotować głowy swoich wrogów - bo to tradycja?!

   Może dzikusom z Nowej Gwinei pozwolić zżerać swoich wrogów - bo to i tradycja i religia?!

   Na szczęście wyżej wymieniona dzicz jest daleko i to nie jest dla nas problemem, ale blisko są owi dzicy Semici (Żydzi i Arabowie), dla których rzeczy im normalne są dla nas skończonym barbarzyństwem.

    Tyle że oni tu są gośćmi, więc jak coś się nie widzi to wypierdalać!!!

    A może pozwolić jeszcze tutejszym pederastom rypać młodych, adoptowanych przez nich chłopców (bo dziewczynek jakoś nie adoptują)?

    Może pedofilom pozwolić rżnąć małe dziewczynki?

    A nie! O to już się przecież walczy całą siłą mediów i polityki, bo to jest akurat "w porządku"! Postępowe takie, nowoczesne, oderwane od religii i przepełnione miłością...

 

PS                                 Ci dzicy semici jakoś nam, europejczykom i chrześcijanom nie pozwalają na wiele i zwalczają NASZĄ kulturę na każdym kroku, w każdy możliwy sposób. Do takiej na przykład Arabii Saudyjskiej nie wjedziemy, a nad wjazdem do Mekki powita nas napis (jak za okupacji hitlerowskiej): "tylko dla muzoli"! Jeśli złamiemy ten zakaz, jeśli będziemy obnosić się ze swoją wiarą, to najpewniej ukamienują nas i zarżną te pustynne mieszanki ludzko-wielbłądzie. I tu jest wszystko OK? 


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Turyści, korki i kabaret

niedziela, 28 lipca 2013 11:30

    Dzisiaj (w niedzielę) sąsiedzi wyciągają mnie do Trójmiasta na rozpoczynający się, coroczny jarmark . W sumie nie chcę, ale pojadę. Wczoraj jechało w tamtą stronę tyle stonki... znaczy turystów, że korek na zjeździe z autostrady osiągnął chyba 8 kilometrów! 

    Przekleństwo i błogosławieństwo jednocześnie, takich miejsc, jak Trójmiasto. No ale tu barani pęd jest nie tylko naszą specjalnością: w takiej na ten przykład postępowej Francyi, co początek sezonu urlopowego, to autostrady z północy na południe korkują się kompletnie i regularnie.

    Swoją drogą nawet układ geograficzny w tym kraju jest popieprzony: na południu góry, na północy morze.

    Polskie chamstwo, buractwo i słoma z butów, wyłazi zwłaszcza w momencie, gdy ci stateczni obywatele zjawiają się na wczasach. Spacerujące rodzinnymi stadami prymitywy, z potrzebami ograniczonymi do minimum (żarcie, chlanie, czasem sex i jak najprostsza muzyka).

    Wczorajszy dzień darowałem sobie na odpoczynek w domu, więc na tej niesamowitej TVP zobaczyłem jakiś maraton kabaretowy z Koszalina (lajf). Ujrzałem tam całe, ogromne stado rozhahanych baranów... znaczy turystów! Nie wiem czy coś ogarniali ze słabo wysublimowanych żartów, za to rżeli jak konie i gibali się odruchowo na każde usłyszane parę nut jakiejkolwiek muzy.

    W ogóle szał kabaretowy ciągnie się od późnego PeeReLu i nie ustaje aż do dziś, co jest wybitnie polską specyfiką! Polskie, durne bydełko uwielbia się cieszyć i bawić w sposób jak najbardziej prymitywny - tu są wybitnie leniwi, bo w robocie to skończeni wariaci, gdziekolwiek się pojawią!

Ja tam wolałem w czwartek odwiedzić nasz dumnie zwany stadion narodowy. Czterokrotnie przepłacany, wyglądający jak koszyk owinięty brudną szmatą, z nieoznaczonym dojazdem, brakującymi parkingami, ale nie żałuję: Depeche Mode naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyło! No i w życiu nie spodziewałem się, że będę częścią mexykańskiej fali!


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Średniacy

sobota, 27 lipca 2013 11:38

   Wśród ludzi wybijają się dwie grupy: wybitni i beznadziejni (choć teoria mówi, że każdy ma jakiś talent).

   Są to grupy nieliczne, niskoprocentowe.

   Cała reszta jest średnia.

   Wielu nawet nie wie, że ma jakiś talent - więc z niego nie korzysta, męcząc się z rzeczami, do których w ogóle się nie nadaje, ale robi coś, bo się tak akurat trafiło i ciężko zrezygnować.

   Większość myśli, że jest wyjątkowa.

   Nie jest.

   Co jak co, ale wśród tego konformistycznego, oportunistycznego, pozbawionego fantazji narodu, od razu zorientujesz się, że jesteś inny.

 

    PS     Zarzucają mi co poniektórzy, że ciągle narzekam - jak (tak mówią) typowy Polak.

              Prawda jest taka, że nie narzekają tylko idioci (ci się ze wszystkiego bezmyślnie cieszą), oraz skończeni farciarze, którym życie nigdy nie dopiekło i nie dopiecze. Cała reszta mieszkańców tego absurdalnego państwa nie ma wyjścia - musi chociaż narzekać! Choć dziwię się, że nie robią ABSOLUTNIE NIC, by usunąć powód tego narzekania.


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

piątek, 28 lipca 2017

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O moim bloogu

Jedni mówią, że to nowy, "lepszy" świat, inni - że to nowe średniowiecze, ja na to wszystko patrzę i na przemian śmieję się i zastygam w przerażeniu...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione blogi

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 29156

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Sport

Pytamy.pl