Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 941 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Perfidna parodia

czwartek, 30 maja 2013 13:09

   Procesja Bożego Ciała jest jednym z najstarszych świąt katolickich. W założeniu radosna (na pewno nie smutna!), a po wszystkim rozpoczyna się równie radosny czas piknikowania i grillowania. Ogólnie wporzo.

   Socjaliści nie mogli tego tak zostawić, więc zorganizowali swoje własne pochody pierwszomajowe. Ongiś sztuczne do bólu, obecnie to raczej demonstracje i zadymy - acz też smutne. Nawet kurwy dumnie maszerują pod szyldem marszu szmat! Przynajmniej wiadomo z czym mamy do czynienia...

   Ogólnie cały socjalizm jest parodią chrześcijaństwa. W założeniu czymś przeciwstawnym, zamiennym, ateistycznym, nieludzkim.

  • Oferuje nam miłość zamiast miłosierdzia. Zwykłą, cielesną, jak najbardziej perwersyjną, zboczoną i wulgarną, zamiast tej ludzkiej, metafizycznej, bez podtextów.
  • Mętnie określoną tolerancję zamiast szacunku. I to wobec czegoś, co było zawsze skrzętnie skrywanym, wstydliwym marginesem. Ale także wobec koranicznego bydła, które zalało zachód, a którego krytyka jest zabroniona - bo to rasizm!
  • Zamiast walki ze złem, mieliśmy ongiś walkę klas, a obecnie walkę o raj na ziemii (dla wybranych oczywiście - tych levomyślących). Śmierć ich przeraża - nas wyzwala, więc robią co mogą, by wykorzystać te swoje pięć minut wegetacji.
  • Zamiast szacunku wobec KAŻDEGO człowieka, indywidualizmu i wolnej woli, oferują nam bezkształną, durną masę podporządkowaną ICH ideologii.
  • Zamiast kary i wybaczenia, czyli dobrze pojętej sprawiedliwości, dla nich najważniejsze jest dobrze ustawione społeczeństwo - więc odpuszczają winy tym, co nie chcą mieć nic odpuszczone (swoim, bo innych karają bez litości!).
  • Są tak odrealnieni i nieżyciowi, że w szale malowania świata na czerwono nie zauważają, jak wykończyli białą (czyli najlepszą) cywilizację. Będą robili swoje do samego końca, aż nie zostaną zarżnięci przez muzułmanów, którzy przejmą schedę po starej Europie...

    


Podziel się
oceń
3
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

Morderczynie mężów

środa, 29 maja 2013 14:43

    Jest w mojej mieścinie taka linia autobusowa, która doprowadza do największego w niej cmentarza. Zmieniali się operatorzy tej linii, jej trasa (acz zawsze zahaczała o cmentarz). 

    Jedno się nie zmienia: autobus jest pełen staruchów, a dziewięć na dziesięć jeżdżących na ów cmentarz to wdowy.

    Ten jeden procent wdowców wygląda żałośnie i niemrawo, a reszta (tych starych betoniarek) kipi energią i udawanym smutkiem.

    One mają wcześniejsze emerytury, rąk sobie nie urywały i spokojnie dożyją setki.

    Oni wycieńczeni przez życie, odliczają dni do śmierci.

    One składają kwiatki na ich grobach, a potem idą na kawkę i ciastka z koleżankami.

    One narzekają (acz się cieszą sadystycznie po cichu), oni gryzą glebę...


Podziel się
oceń
2
1

komentarze (3) | dodaj komentarz

Wegetacja w chlewie w czas obłędu

niedziela, 26 maja 2013 10:55

    

 Przykro mi o tym wspominać, ale w wieku prawie 40 lat mieszkam z rodzicami. Dzieci chyba nie posiadam? Mam swój pokój, ale nie mam pełnej prywatności. To nie jest wybór. To konieczność! Żyjemy w tak posranym systemie, że KAŻDY normalny człek chcący coś zarobić i żyć normalnie, jest skazany na klęskę. W końcu państwo zabiera nam około 80 % legalnych zarobków! Większej części z tego haraczu nawet nie widzimy na oczy. Ci co to zrozumieli wyjechali na zdychający (acz bogaty jeszcze) zachód. To jakieś 3 miliony naszych rodaków.

    Nie czuję się gorszy od nich.

    Ba! Czuję się lepszy!

   Nie czuję jakiejś specjalnej ujmy z mieszkania w domu (prawie) rodzinnym (lub rodzinnym - bis). Wybierając zamiast całożyciowego kredytu na mieszkanie, małżeńskiej spinki od pierwszego do pierwszego, lub wynajmowania paczką znajomych po jednym pokoju w jakiejś chacie za ten sam szmal, wybrałem spokój i stabilizację. Chujową, ale stabilizację. Nic mnie nie spina, nic mnie nie ciągnie za portfel. Czuję się cokolwiek bardziej wolny niż kredidiotbiorcy z nieswoimi domami, niż mieszkający kątem na wynajmie bezdomni, lub zwykły mąż żonie i ojciec dzieciom, obdzierany żywcem ze skóry i pogardzany przez ową familię.

   Ale wkurwia mnie nieskończenie, że nie mogę normalnie pracując, normalnie żyć, jak przystało na mężczyznę i człowieka!!!

   System mi na to nie pozwoli, ale jestem lepszy od reszty przynajmniej w tym, że zdaję sobie sprawę z owej niesprawiedliwości i mnie to wkurwia!


Podziel się
oceń
2
1

komentarze (12) | dodaj komentarz

Schematyczne życie

piątek, 24 maja 2013 15:40

   Ostatnio moje dni wyglądają podobnie: rano zasuwam do roboty i zbiera mi się na wymioty. Wychodząc z firmy wlewam w siebie (praktycznie za bramą) browara, drugiego opierdalam po pół godzinie w piwnicy, trzeciego piję do obiadu...

   Tak uzupełniam straconą energię.

   Ongiś w innej firmie, przy przedłużającej się zimie, byłem zmuszony dojeżdżać co rano, przez parę miesięcy, miejskim autobusem. Po paru tygodniach miałem dość samego dojeżdżania! Te same ryje, w tych samych miejscach, ten sam smród i ten sam smutek - bo wszyscy mieli takiego samego doła jak ja!

   No i ten zimowy mrok i szarówa poranka!

   Na szczęście od sporego już czasu, z rzadka korzystam z komunikacji jakiejkolwiek, więc sam sobie wytyczam trasę i to mnie jedynie chyba ratuje przed defektem muzgó.

   Dojazd to pół biedy! Masakra zaczyna się wtedy, gdy zaczynasz robić na taśmie/linii montażowej/innym debilnym stanowisku z samopowtarzalną czynnością... Niestety też tego w życiu spróbowałem i nie polecam! To niszczy inteligencję i człowieczeństwo.

    Przy okazji: pierwszym, który masowo wdrożył w swojej firmie odhumanizującą produkcję taśmową był Henry Ford . Stuprocentowy kapitalista, przyjaciel Hitlera, mason. Jego "Międzynarodowy Żyd" bije na głowę "Mein Kampf"! 

    Ale nikt go za to nie ukarał i nie potępił, bo nie wywołał i nie przegrał żadnej wojny...


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Z szybkością światła na wysokości lamperii - czyli rzecz o wydajności

środa, 22 maja 2013 15:20

   Jakaś firma holenderska - zdaje się Philips, ale głowy nie dam - zatrudnia u siebie 100 pracowników (łącznie z ochroną, administracją i resztą) i wytwarza tyle samo produktów, co ich filia w Chinach, zatrudniająca zdaje się pięć tysięcy osób.

   Tyle że ta setka w zautomatyzowanej Europie nie urywa se rąk, ino pilnuje maszyn.

   A chinole zapierdalają manualnie.

   Polska jest daleko w tyle za Chinami! Przemysł tylko napływowy (nie posiadamy ABSOLUTNIE ŻADNEJ własnej marki rozpoznawalnej na świecie - to żenada, a nie wstyd!). Może te nasze filie zagranicznych korporacji są lekko bardziej zautomatyzowane niż w państwie środka, co nie zmienia faktu, że jesteśmy tylko wyrobnikami dla bogatego świata - takie większe mróweczki.

   No i wydajność. Coś mi się wydaje, że ciągle wzrasta. Znaczy wzrasta wyzysk i zapierdol. Z biegiem lat i biegiem dni, jestem coraz bardziej pewny, że teraz wymaga się od pracowników prędkości nadświetlnej i ponadinealnych wyników pracy! I ta tendencja wzrasta.

   No ale tak się nie da! Normalny człowiek robi albo dobrze i wolno, albo źle i szybko. To jest norma!

   No chyba że jesteśmy polakami, lub chińczykami i się zapominamy w robocie kompletnie, przy okazji też się dehumanizując. 

   Mam ostatnio trochę specyficzną pracę: mogę zrobić wszystko byle jak, jakieś cuś - dobrze, olewając resztę, albo się zaorać robiąc wszystko dobrze. Oczywiście wybieram jak zwykle najgorszą opcję i robię wszystko jak się da. Co będzie to będzie.


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Matactwa historyczne

wtorek, 21 maja 2013 20:26

   Cała edukacja PeeReLu sprowadzała się do obrzydzania nam  tej I RP, wałkowaniu na umór zaborów XIX wieku i zachwalaniu sojuszu z ZSRR (tudzież nowego systemu - tego światłego blasku socjalizmu!).                                 

   No więc wciskano zahukanym małolatom w szkołach tysiąclatkach, że ta pierwsza eRPe była systemem wyzysku dla chłopów pańszczyźnianych i takim se państewkiem na glinianych nogach - bo liberum veto.

   Otóż Polska w XV, XVI i do polowy XVII wieku była potęgą gospodarczą, militarną i ekonomiczną!

   Czyli imperium.  

   Jak już wcześniej wspominałem na tym blogu - chłop pańszczyźniany by nas obśmiał za wielkość danin, które dziś zabiera nam bezosobowe państwo (niby - nasze!). I słusznie! Same oficjalne podatki spłacamy dopiero w połowie roku! Liberum veto w momencie uchwalania kostytucji 3 maja (nie warto tego pisać z dużej litery) było wspomnieniem od 20 lat! Za to sama konstytucja doprowadziła do ostatecznej klęski państwa, a państwo padło, bo ruscy i prusacy mieli ambicje mocarstwowe i wykorzystali jego słabość po nieustających wojnach. Te veto widać całkiem niezłe - jeśli do niedawna obowiązywało w czerwonej do bólu UE!!! 

   XIX wiek? Bardzo ciekawy okres rozwoju świata (tego naszego: europejskiego, chrześcijańskiego i białego), ale w momencie nieistnienia państwa polskiego - całkiem dla nas nieistotny. Nauczanie historii XIX wiecznej "Polski" to strata czasu.

   A II wojna? Przez owo socjalistyczne wałkowanie historii, większość ludzi ma wykolejone pojęcie o tym ważkim momencie. Zwłaszcza ci starsi traktują ruskich (czyli Rosjan - nie jakichś wydumanych bolszewików!) jako wyzwolicieli, a nazistów (czyli Niemców) jako zło wcielone.

  Gdy tymczasem to były dwie strony socjalistycznego gówna: brunatna i czerwona. Od 17 IX 1939 roku, aż do 22 VI 1941 roku Niemcy i Rosja byli w ścisłym związku partnerskim, a Hitler był najlepszym funflem Stalina...

   ...sęk w tym, że Adolf zabił jakieś 10 razy mniej ludzi od Józka.

   No ale historię piszą zwycięzcy!


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Podskórna infekcja człowieka pracy (lub bezrobocia)

poniedziałek, 20 maja 2013 18:43

  Jak odczłowiecza obecny system (w "naszym" kraju zasadniczo)?

  Czyli krótko mówiąc robi z ciebie: bydlę, robota, lub zwyczajnego podczłowieka?

  Ano przez pracę - lub jej brak.

  Durnie i dobrze ustawieni na starcie, będą się dziwić, że w ogóle ktoś na coś narzeka?! Dla nich każdy inny to słabeusz nie wart uwagi - co najwyżej pogardy. Dureń nie zda sobię sprawy, że jest nic niewartym pionkiem w grze, a ustawiony przez rodziców i znajomych nie doceni swojego szczęścia - zawsze w konsekwecji pozostanie pogarda dla reszty i odseparowanie.

  Ci zapracowani nie zwrócą na ciebie uwagi - są zbyt zapracowani. Co nie znaczy, że ta ich praca przyniesie jakiś efekt - najprędzej ich zabije (w najlepszym razie pożyją jeszcze z rok na emeryturze - dopóki działa ZUS). Miód i tak spija ktoś inny. Automaty zagubione w każdy czas wolny - dlatego Polacy urlopy najchętniej spędzają na remontach swoich betonowych "pałacyków". Ci lepsi, ongiś sidingowali swoje "wille" z ytonga, teraz cekolują co popadnie i wykładają szwedzkie podłogi, ci z ponurych blokowisk odstawiają cyrk budowlany na swoich M coś tam (mój ojciec zawsze się nabijał, że w wieżowcach nie ma pokoi, tylko wnęki na ubrania). No i ratują się plazmą na ścianie i bezmózgim odbieraniem komunikatów z centrali ogłupiania.

  A ci bez żadnej roboty? Jak taki uczciwy, to będzie cierpiał, jak cwaniak to oleje całą resztę i stanie się beneficjentem owego systemu (niektórzy wyciągają na nic nierobieniu całkiem sporą kasę od Państwa - tak, od państwa!). 

  Ogólnie bydlę cię zaryczy i stratuje, robot zdezintegruje, półgłówki będą się tępo zastanawiać - co się dzieje?! 

   A ty się dostosuj do tej zbieraniny...


Podziel się
oceń
2
1

komentarze (3) | dodaj komentarz

"Wolność" w postkolonii prywiślańskiej

niedziela, 19 maja 2013 10:54

   Jak wiadomo, nie ma miedzy Odrą, a Bugiem żadnej liczącej się partii prawdziwie prawicowej. Powiązania biznesowo/medialno/polityczne, sterowane przez starą ubecję i ich potomków, są tak mocne, że pozwalają na nieustanne urabianie umysłów ludzkich (najczęściej tępo wklejonych w RTV). Maceruje się owe umysły w lewackiej ideologii, aż uznają ją za normalną. Dlatego takim cierniem dla nich jest - wolny jeszcze - internet.

   Wolność medialna i polityczna polega obecnie na starej, cwanej zasadzie: możesz myśleć cokolwiek, bylebyś myślał jak my. Rób co chcesz, ale tak jak my chcemy. Bo inaczej mianują cię oszołomem, niebezpiecznym wariatem, hitlerowcem i faszystą (ich ulubione słowo). Nie można mieć swoich poglądów - trzeba po babsku, bezproduktywnie, dyskutować w poszukiwaniu prawdy.

  Co wyklucza wszelki postęp myśli.

  Wmawiają nam kapitalizm, ale tak naprawdę to system biznesu znajomków. Wmawiają nam wolność słowa, ale zwalczają każdą inną ideę od oficjalnie obowiązującej. Wmawiają nam demokrację, ale wola jednostki jest dla nich śmiechu warta. Każą się cieszyć, tylko jak ich spytać: "Z czego?" , to zaczynają się gubić...


Podziel się
oceń
3
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

Dlaczego muzułmanie to pederaści, a Europejki to kurwy?

sobota, 18 maja 2013 16:20

   Otóż niewolnicy Koranu nienawidzą kobiet wręcz sadystycznie, więc dbają o to by nie było ich widać (pakują je w te swoje czarne prześcieradła) i trzymają na potężny dystans. Taki młody, buzujący hormonami arab nie może sobie pozwolić nawet na niewinny flircik, nie ma wręcz żadnego dostępu do płci przeciwnej! Tak więc siłą rzeczy zaczyna się skupiać na swoich równie zdeterminowanych kolegach (jak w więzieniu), lub na pasących się na pustyni wielbłądach (z tych z kolei związków rodzą się islamscy fanatycy).

   No i ta fanatyczna, bezmózga krzyżówka wielbłąda z koranistą, zalała masowo zachodnią Europę, wpadając od razu w szok na widok niepozasłanianych jakimiś kotarami, wyzwolonych, białych samic. Jako że nic im do omamionych przez imamów czerepów nie przychodziło sensownego, więc nazwali owe samice kurwami i zaczęli traktować je z pogardą. 

   Bo nie ma nic gorszego dla prawdziwego muzułmanina, niż kobieta którą trzeba traktować jak człowieka - a nie jak zwierzę rozrodcze!

   A te nasze białogłowy? One się naprawdę w ostatnich czasach strasznie skurwiły! Wyzwolenie sexualne wymyślono ku radości facetów - do kobiety która się puszcza zawsze w końcu przylgnie łatka szmaty. 

   No i ten zanik męskości u samców zastępowany postępującym zwulgaryzowaniem samic.

   Tyle, że nasze białe kobiety są chociaż dostępne do analizy, a islamistki pozostają odległe i tajemnicze jak dno arabskiego szamba. 


Podziel się
oceń
5
1

komentarze (6) | dodaj komentarz

Szarości i jasności

środa, 15 maja 2013 15:37

   Pierwsze 10 lat swojego żywota spędziłem w dość fajnej osadzie nadmorskiej. Lasy, łąki, pola, chata jak pałac - z trzema ogrodami (!), morze 3 kilometry od domu, masa turystów latem...

   ... a jesienią robiła się z tego dziura kompletna, zanurzona w błocie i utopiona w deszczu.

  Zimą i wiosną było stabilniej, ale też chujowo. No ale lato wynagradzało to w trójpory!

  To były lata osiemdziesiąte, no i w ich połowie z tego żuławskiego (zawilgoconego w chuj!) raju przeniosłem się na drugą stronę Wisły, do nowego blokowiska. Jebało cementem, piździło jak na pustyni, zieleni brak, a i tak każdy był zadowolony, że jest chawira!

  Szło się jednak przyzwyczaić, bo i tu okolice były całkiem fajne.

  Co innego mnie jednak nie daje spokoju do dziś i ciśnie po umyśle: dość szybko owe wieżowce, bloki i insze klocki stały się zapuszczone jak sedes w cygańskiej restauracji. Wystarczyło jednak otworzyć drzwi dowolnego mieszkania i wkraczało się w inny świat! Ręcznie dziobane parkiety na podłogach, ścianach i sufitach (wtedy to było trendy i owendy), u lepszych pozerów łuki zamiast drzwi, wszystko ogólnie poprzerabiane w miarę możliwości, aż do bólu...

  ...a za progiem chlew!

  Tak działał ten szary PeeReL (autentycznie szary! Każdy kto pamieta ten okres, nie może się nadziwić, jak mogło być AŻ TAK szaro?! To była szarość wręcz metafizycznie zjebana!).

  Chodzi o to jednakże, że tak jak i wtedy, tak i teraz, tacy przybysze, zbieranina zewsząd ma wyjebane na najbliższe otoczenie. Ich interesuje tylko wytężona praca i wytężony odpoczynek. 

   A społeczeństwo istnieje niestety dopiero wtedy, gdy KAŻDY dba o swoje (acz nie swoje!) otoczenie, gdy każdy współpracuje z sąsiadem i zamiata za progiem równie dokładnie jak u siebie - przed drzwiami. Tak było onegdaj, tak jest po wioskach, tak jeszcze jest na gnijącym zachodzie.

   Żeby ogarnąć świat, wpierw trza ogarnąć swoją okolicę, bo inaczej ZAWSZE będziemy mieszkańcami hotelu - czyli takimi bogatszymi bezdomnymi.


Podziel się
oceń
3
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

Jak zdobyto bazę, która przetrwa katastrofę cywilizacji?

wtorek, 14 maja 2013 22:10

   Chodzi o Amerykę. Tą bardziej południową, od której zaczęła się nowa epoka - ta po średniowieczu. Większość w miarę kumatych historyków liczy ją od 1492 roku - od odkrycia i kolonizowania owej Ameryki.

   Poprzednia skończyła się w 476 roku wraz z upadkiem Cesarstwa Rzymskiego - tak dla przypomnienia.

 

   Przełom dokonał się w 1519 roku od wariackiej w sumie (acz nie pierwszej!) wyprawy niejakiego Hernana Cortesa  do Mexyku. Piękna, szaleńcza i straceńcza wyprawa, którą szczegółowo i barwnie opisał jeden z jej uczestników: Bernal Diaz del Castillo .

   Jego pamiętnik jest dostępny w każdej bibliotece, jego przeżycia, problemy expedycji, stan ducha exploratorów nowych ziem, ich wytrzymałość, nieustępliwość, ale też elastyczność, powaliłaby na ziemię KAŻDGO dzisiejszego "kozaka", rambo, gangsta cwaniaka i innego zjeba uważającego się za prawdziwego mężczyznę. 

   Niecałe pół tysiąca (cywilizowanych!) ludzi, którzy podbili paromilionowe, barbarzyńskie w pełni, całkiem obce imperium, składające ofiary z innych ludzi. Większość z nich zginęła, ale utorowali drogę następnemu świrowi: Francisco Pizzarowi, który dopełnił klęski obu Ameryk.

   Dzisiaj nikt by tego nie mógł dokonać - za duża kontestacja, niewiara i gejowstwo...


Podziel się
oceń
3
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

Sentencja na dziś

wtorek, 14 maja 2013 21:28

   Nie musisz szczać do sedesu na kucająco! Szczaj jak i rusz! 

   Ale potem to posprzątaj...


Podziel się
oceń
2
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

Żywoty żurów

poniedziałek, 13 maja 2013 17:34

   Typowy żur musi posiadać odpowiednie atrybuty swojego żurostwa: co najmniej śniady odcień skóry (w porywach fioletowy), zapuszczenie higieniczne, oczywiście stan permanentnego upojenia, broda i pies.

   Czemu broda? Ano jak taki wstaje, to z delirką i wtedy branie w ręce czegokolwiek ostrego i zblizanie tego do twarzy, to potencjalna próba samobójcza! W miarę upływu dnia, gdy zwiększa się poziom alkoholu we krwi, o goleniu się zapomina. Z tego też względu chodzą zapuszczeni owi osobnicy: mydła taki nie utrzyma a i kran może rozpierdolić (razem z umywalką).

   A psy? Co ciekawe kotów nie posiadają - każdy taki mruczuś wcześniej czy później spyli.

   Pies nie. Psa można głodzić, dręczyć, poniewierać, a i tak będzie wierny panu. Psu można do miski nalać wina, czy piwa i nie trzeba pić do lusterka. Kot chce mleka - za wodę się może pogniewać, na alkohol nie spojrzy.

   Nabijam się z nich, ale jedno mnie martwi - kiedy stanę się tacy jak oni? 


Podziel się
oceń
2
1

komentarze (6) | dodaj komentarz

Kraj pewnych debili

niedziela, 12 maja 2013 13:46

    

  Badania psychologów (tradycyjnie amerykańskich) klasyfikują Polki jako najbardziej agresywne kobiety na świecie!!!

    Podejrzewam, że Polacy ogólnie są też jednymi z najbardziej ponurych ludzi na świecie. Brak humoru oznacza oczywiście brak inteligencji, więc w tej kategorii nasi krajanie stoją pewnie tylko o oczko wyżej od muzułmańskiego bydła z Koranem zamiast mózgu.

    A co taki durny Polak może mieć w swoim pustym, ponurym łbie?

    Na pewno nie Biblię!

    Siedzi tam niesamowita pewność siebie (bo bezmyślna), arogancja i skrajna nietolerancja dla wszystkiego co się od takiego chama różni (nie - nie te propagowane przez zboczeńców hasło!). To nawet nie nietolerancja! To pogarda dla ludzi oryginalnych, inteligentnych, spokojnych i inaczej spoglądających na świat.

   A nie ma nic okropniejszego od tępego buraka nabijającego się z człowieka mądrego i kulturalnego!

   Co w tym kraju jest niestety prawidłowością...


Podziel się
oceń
4
1

komentarze (2) | dodaj komentarz

Tony papieru, tony analiz...

sobota, 11 maja 2013 16:38

   ...należałoby dodać jeszcze - tony tonerów. Podobno od wprowadzenia informatyzacji i upowszechnienia komputerów, zużycie papieru (w przedsiębiorstwach) wzrosło ponad dwukrotnie. Jak na to spojrzeć tak od wewnątrz, to ma to sens!

    Znaczy, to za cholerę nie ma sensu! 

    Ale coś, co kiedyś było konotowane w grubej księdze przychodów i rozchodów, przyjęć i wydań (wystarczył podpis kontrachentów i klientów), dziś wymaga długaśnych procedur, ciągów wydruków, kopii i potwierdzeń.

   Czyli - czas też się marnuje! 

   Pracuję obecnie w magazynie, w mojej kanciapie jest jedyna drukarka w tej części firmy, więc napindala właściwie na okrągło! Toner kończy się po tygodniu, przynajmniej połowa z tych wydruków to zwykła strata papieru! W epoce tabletów, skanerów i wszelakiej elektroniki powinniśmy się obyć właściwie z minimalną ilością papieru. Ale nie! Drukuje się byle co, wszystko musi mieć dziesiątki potwierdzeń, każdy odbiór towaru to skomplikowana procedura z przynajmniej 4 kartkami spiętymi razem i upchanymi w pęczniejącej szafie i rozmaitych segregatorach.

   A kiedyś wystarczał zeszyt i może jeden, góra dwa kwity...

   To w firmach - a teraz wyobraźmy sobie ten biurokratyczny wysyp papieru w urzędach...

  Właściwie każdy z nas tego doświadczył na własnej skórze. 

 Z głupiego i kompletnie bezużytecznego urzędu pracy uzbierało mi się tyle akt, że szuflada się ugina! A przydatne to mniej od papieru toaletowego...

  Tak jak i reszta...


Podziel się
oceń
3
1

komentarze (3) | dodaj komentarz

Nie matura, lecz chęć szczera...

środa, 08 maja 2013 20:12

    Kolejne durne powiedzonko z przeszłości w tytule... i durna pozostałość po zamierzchłych czasach - zwana egzaminem dojrzałości. Ongiś ten egzamin miał jakiś sens i powodował awans na wyższy poziom życia (był nawet ujęty w Kodexie Boziewicza!). Posiadanie matury oznaczało, że należy się do klasy wykształconej i inteligentnej, po tym egzaminie można bylo zostać studentem - czyli dorosłym i samodzielnym, a ukończenie studiów jeszcze we wczesnym PeeReLu było wybitną nobilitacją i wytyczeniem ścieżki pewnej kariery.

   Teraz masy zanikającego wyżu demograficznego rozwiązują jakieś testy, pytania rokrocznie tajemniczo wyciekają z centrali, studia (w większości) są przechowalnią leniwych baranów, po których ignoranckich absolwentów czeka całkiem zasłużone bezrobocie, lub anonimowa praca w jakiejś paszarni przy frytkach, lub zmywaku.

  I tylko media tradycyjnie mają o czym pieprzyć, a młodzież w gajerkach i schludnych, granatowych sukienkach, ma całkiem niepotrzebny stres. 


Podziel się
oceń
3
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zgryzoty zygoty

poniedziałek, 06 maja 2013 15:10

   Nie ma problemu z określeniem momentu śmierci czlowieka. Jest to śmierć mózgu , ze szczególnym uwzględnieniem jego pnia. Kwestia jest jasna, akceptowana przez wszystkich i prosta do określenia dla współczesnych medyków (przy uwzględnieniu odpowiedniej procedury).

   Gorzej z początkiem. 

   Tu sprawa była długo niejasna - co pozwalało na rozpowszechnienie i zaakceptowanie aborcji - bo jak nie wiadomo co i kiedy, to można co i rusz!

   I tutaj postęp medycyny rozwiązał tą kwestię - myślę że ostatecznie. Chociaż niewygodnie dla postępowców i libertynów.

   Życie zaczyna się w momencie jebnięcia tego jedynego z milionów plemników w to jedyne jajo. Przy czem plemników jest zawsze masa, a jajek kobiety mają ograniczoną ilość - taka wyliczanka do menopauzy. A po owym strzale w cel i pierwszym podziale komórki zaczyna się życie. In vitro, czy nie, ale mamy pełny materiał genetyczny człowieka - czyli de facto istotę! 

   Chociaż mocno urojoną.

   Ongiś byłem zwolennikiem środków antykoncepcyjnych (choć nie wielbicielem) i środków wczesnoporonnych - bo co tam mi komórki! Teraz niestety muszę stanąć za obroną zygoty - bo tak wynika z logiki. Pozostają inne środki, ale tu zaczyna się problem. Wszystkie są nieprzyjemne, niepewne, lub szkodliwe.

  Gumy niszczą przyjemność sexu i są takie jakieś wulgarne, a tabletki antykoncepcyjne powodują rozdymanie się tych naszych xiężniczek (znaczy dupy im rosną). Kalendarzyk sprawdza się jakiś tydzień po okresie. Rozwiazaniem byłyby spirale? Nie ma idealnego sposobu, ale zalecane jest się rypać i rodzić dzieci, bo wygrają tą III Demograficzną ci, którzy urodzą ich jak najwięcej.


Podziel się
oceń
5
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

Goście i intruzi

niedziela, 05 maja 2013 11:50

   Współczesna europa (zachodnia) przypomina narkomana, który zainfekował się dożylnie wirusem HIV. Jest wycieńczony przez nieuleczalną, śmiertelną chorobę, jego dni są policzone, mimo to dalej ćpa i bredzi o szczęśliwym życiu!

   Tym wirusem są emigranci, a choroba zwie się: levactwo. 

   Nie chodzi o to, że ostatnim białym autochtonom spada odsetek urodzeń. To nie byłoby problemem! Już wcześniej bywały przypadki wyludnienia, mimo to się odradzano: tak było po wojnie trzydziestoletniej , gdy ludność Rzeszy zmniejszyła się o 1/3! Epidemia dżumy rozpoczęta w połowie XIV wieku wybiła przynajmniej 1/3 ludności kontynentu (mówi się nawet o połowie)!!! Wymierały DOSŁOWNIE całe wsie i miasteczka. O dziwo tereny Królestwa Polskiego (i okolic) pozostały zdrową, zieloną wyspą w oceanie czarnej śmierci! Jakieś 70 tysięcy lat temu CAŁA ludność tego świata skurczyła się do około 7 tysięcy i stanęła na krawędzi zagłady - mimo to dziś jest nas już 7 miliardów.

   Także kurczenie się ludności nie jest problemem - człowiek ma tendencję do odradzania.

   Problemem jest, gdy jedna rasa (nasza - biała) popełnia demograficzne (ale też polityczne i kulturalne) samobójstwo i jest natychmiastowo zastępowana przez inną - zupełnie obcą pod każdym względem.

   Tyle że to już było - dokładnie w ten sam sposób padało Cesarstwo Rzymskie, gdzie obywatele przestali się rozmnażać, oddając się w zamian rozpuście i niewieściejąc. I tam wtedy czekały na ich miejsce zastępy barbarzyńców (czyli głównie germanów), którzy jednak różnili się tylko kulturą - w wierze i wyglądzie byli tożsami z ludem cesarstwa.

  Doczekali się w końcu w 406 roku, że zacytuję "Kronikę Rzymu i Cesarstwa Rzymskiego" Aleksandra Krawczuka:

"Jesienią zastępy Wandalów, Burgundów i Swebów, ale również Alamanów ruszyły ku Galii, pokonując sprzymierzonych z Rzymem Franków. Ostatniego dnia grudnia - według niektórych podczas nocy sylwestrowej - najeźdźcy przerwali na całej linii granice Renu [zamarzniętego]. Germanie zdobyli Moguncję, Worms, Trewir, Reims, wdarli się do Galii, a ich zagony docierały aż do podnóży Pirenejów."

  Całkiem niezły Nowy Rok!

  Co prawda cesarstwo trwało formalnie jeszcze do 476 roku, ale to wówczas zaczęło zanikać, a zaczęła się tworzyć nowa Europa. Znikła nawet łacina zastąpiona językami romańskimi (mieszaniną łaciny i języków germańskich, choć angielski też ma dużo naleciałości łacińskich). Łącznikiem stała się wiara chrześcijańska. Tak to trwało przez półtora tysiąca lat.

  A co będzie teraz?


Podziel się
oceń
6
1

komentarze (8) | dodaj komentarz

Ryba psuje się od głowy

piątek, 03 maja 2013 11:19

   Prezydent Polski ma dość ograniczoną władzę, pełni bardziej funkcje reprezentacyjne jako najwyższy przedstawiciel polskich władz. Prezydenta w Polsce wybiera lud (pracujący, bezrobotny, cwaniakujacy,lub w innych stanach świadomości i rolach społecznych). I jako to z wyborem ludu bywa, za każdym razem stawia na jakąś mendę, łgarza, chama, gamonia, lub idiotę (w tej kolejności)! 

   Dotychczas było takich pięciu:

  1. Towarzysza generała co prawda wybrano trochę tak na lewo, przy pomocy parlamentu, co nie zmienia faktu, że to menda wybitna, zdrajca ojczyzny, który powinien być natychmiast zdegradowany i powieszony - rozstrzelanie jest zarezerwowane tylko dla ludzi honoru!
  2. Elektryk TW Bolek - miał coś zmienić, miał dać nam po kupie szmalu, a aferzystów puścić w skarpetkach. Na razie to my chodzimy boso, aferzyści rządzą, a układu zamknietego nikt nie rusza - co jest jego największą zasługą!
  3. Kolejny (tym razem żydowski!) towarzysz chami i pijak: Stoltzman. Zataczał się na cmentarzach, gmachach ONZ, łgał na potęgę w żywe oczy, zacementował układ do końca - będąc przyjacielem szemranych biznesmenów, a lud ciemny i tak wybrał go drugi raz, oraz kupił z miejsca jego szpachlowaną małżonkę, jako jaką xiężną, lub boginię!
  4. Lechu Bis był wybitnym, oderwanym kompletnie od życia gamoniem (ale o stopień bardziej rozgarniętym od swojego bliźniaka). "Wielki" wojujący z systemem, czy UE, podpisuje traktat ją tworzący!!! Jedyne co mu wychodzi, to zatrzymanie ofensywy ruskich w Gruzjii, po czym wkurzywszy Rosjan, ładuje (jak już wcześniej wspomniałem) najważniejsze osoby w państwie do Ruskiego samolotu, leci nim do Rosji, by lądować na jakimś trawniku poprzedzonym lasem (w tym słynną brzozą). Szczyt bezmyślności!
  5. Zastępuje go analfabeta i nieuk z rodowodem jak u rasowego pudla! Czemu nieuk? Pomijam jego nieumiejętność pisania po "polskiemu". Nie zapomnę, jak to będąc w juesej, ten "wykształcony" i utytułowany historyk, palnął przemowę, w której jako przyczynę upadku I RP podał słynne, wtłaczane w szkołach PRL do BÓLU: Liberum Veto ! No pożyteczny idiota! Poza tym w waleniu gaf jest równy poprzednikowi, ale skupmy się na wczorajszym dniu flagi, na punkcie którego ma prawdziwego fioła. Za pierwszym razem przypiął sobie kokardy, zdaje się Indonezji, czy innego Monako, a w tym roku zorganizował marsz radosnych imbecyli (bo tylko ludzie upośledzeni umysłowo cieszą się z wszystkiego tak bezmyślnie) w którym nie widać było żadnej flagi!!! Było za to różowo jak na tęczowych paradach, a na przedzie prowadzono jakieś ptaszysko na kupie gówna. No kwintesencja postępu!

          


Podziel się
oceń
2
1

komentarze (2) | dodaj komentarz

Nieświeży Beck konstytucji

czwartek, 02 maja 2013 21:14

   Uważam się za prawicowca (nie kojarzyć tego broń Boże z obecną, polską sceną polityczną!!!), mimo to czasem i z wrogiem się zgadzam: nawet jak mnie ktoś przekona, że w Smoleńsku jednak zestrzelili tego tupolewa, to i tak będę zdania, że to była katrastrofa zasłużona - bo głupia w swych podstawach (o tym pisałem parę postów niżej). Mimo, że jestem antysocjalistą, to jednak bardzo mnie ujmuje ich pomysł podziału doby na 3 równe części: 8 godzin pracy, 8 godzin odpoczynku i 8 godzin snu. Ludzkie to takie.

   I szlag mnie trafia, gdy słyszę o święcie konstytucji 3 maja! Nic ten wyskok nie zmienił w historii Polski, a tylko przyspieszył Jej upadek.

   Podobnie jak pierdolenie ministra Becka o honorze i oporze - straciliśmy i honor i dom spalono.

  Ale jełopy peerelu szczają w w swoje czerwone gacie na myśl o tych górnolotnych wydarzeniach, gloryfikując je pod niebiosa i szukając (nieistniejących) plusów owych wariactw.

  Podobnie jak uparcie starają się wykazać sens Powstania Warszawskiego (znaczy bezsensownej, samobójczej rzezi dużego miasta).

  I tu niestety z ciężkim sercem muszę stanąć po stronie levactwa - w gównie kwiatków nie znajdziemy, nawet jeśli je pokolorujemy na biało - czerwono!


Podziel się
oceń
2
2

komentarze (1) | dodaj komentarz

sobota, 21 października 2017

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

O moim bloogu

Jedni mówią, że to nowy, "lepszy" świat, inni - że to nowe średniowiecze, ja na to wszystko patrzę i na przemian śmieję się i zastygam w przerażeniu...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione blogi

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 29545

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Sport

Pytamy.pl