Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 910 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Rewolucji nie będzie ?!

środa, 27 lutego 2013 14:06

   Po wybuchu kryzysu, w Europie i Ameryce wybuchły zamieszki i protesty. Tłumne, hałaśliwe, acz niewiele niosące w sobie treści. Każdy tam miał inny pomysł i ideę. Jedni nie chcieli socjalizmu, drudzy kapitalizmu, inni przyszli poskakać. W jednym byli zgodni - jest źle! Ale czemu? Tego nie potrafili już określić. W słynnym proteście przeciwko ACTA, rozpoczętym zresztą w Polsce, pobuntowano się głośno, acz pokojowo i młodzież rozeszła się do domów (zimno było).

   Lud wrze i buzuje, lecz lud jest pozbawiony przewodnika i jasnej, zrozumiałej koncepcji. 

   Co nie znaczy, że się nie potrafią się zebrać i zrobić czegoś konkretnego! W Bułgarii po zamieszkach spowodowanych biedą rząd podał się do dymisji! Chłodni Islandczycy po masowym (jak na nich) wylegnięciu na ulice, wywrócili system i sprowadzili kraj na prostą!!! W 1989 Rewolucja w Rumunii zaczęła się od iskry, w efekcie obalono system i rozstrzelano jego przywódcę! Rewolucja francuska też była wynikiem protestu ludu, podobnie zresztą jak w Rosji, gdzie w kluczowym momencie inicjatywę przejęli bolszewicy i rozpoczęli komunizm.

  Można? Można! Czasem nawet trzeba! Wtedy gdy władza odrywa się od ludu (tak jak teraz), gdy panuje chamska propaganda i bieda, gdy zwalcza się wolność (bo niebezpieczna!), gdy rządy przejmują zakulisowi bankierzy i inne ciemne typy. A gdy w garnkach robi się pusto (bo zawsze się w końcu robi!), wtedy nie ma co liczyć na spokój i łaskę ludu. Wtedy ci rozpasani i pewni siebie aroganci kończą z kulą w głowie, lub wręcz bez głowy - na gilotynie. No chyba że jest to Korea Północna, gdzie ludek jakiś dziwnie zdyscyplinowany i prędzej padnie z głodu, niż obali swoje kolejne bóstwo.

  Ale wszędzie indziej wystarczy iskra.

  Także jednak mam nadzieję. Tylko czemu bunt ludu zaczyna się dopiero wtedy, gdy stoi pod murem?! Czemu 3 miliony (3.000.000) młodych, ambitnych, często zdolnych ludzi, skorzystało z otwartej przez rudego cwaniaka furtki i opuściło SWOJĄ ojczyznę (tak jak z rodzicami - innej się nie ma) ?!!!

  Ale nie bądźcie spokojni wieprze u steru i koryta! Historia wyraźnie pokazuje, że nie ma ucieczki przed gniewem uciśnionych. Napinana struna w końcu pęka.

  I ten moment już jest blisko...


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Starzy ludzie i może

wtorek, 26 lutego 2013 11:16

  Pamiętam tych starców z czasu przełomu (lata 90te), wstrząśnięci nastaniem wolności (nibywolności - dziś już to wiemy) powtarzali jak mantrę: nie wyciągaj ręki do państwa, bądź państwu wdzięczny za wykształcenie, idź do wojska, bo to twój patriotyczny obowiązek, nie deptaj flagi i nie pluj na godło, jak wtedy śpiewano...

   Ich dzisiejsi odpowiednicy powtarzają: płać podatki, płać ZUS (w ogóle wszystko płać jego mać!), chodź na wybory, przestrzegaj prawa i ciesz się, że jest tak fajnie!

   O święta naiwności!

   Sęk w tym, że tak powinno wyglądać życie w wolnym i demokratycznym kraju!!!

   Oczywiście wolność (zwłaszcza ta gospodarcza) i demokracja, są jedynie złudzeniem w tym sfałszowanym państwie. Oczywiste jest też, że człowiek szary i uciśniony nie powinien zaczynać naprawy od siebie - toby, przy obecnym systemie ucisku, był dla niego wyrok śmierci! Musimy cwaniakować i kombinować, dopóki sama góra, ta elyta, nie zechce też dołączyć do zmiany systemu (co jest mało prawdopodobne - oni z tego żyją).

 

   Jedyny pożytek z socjalistów (wszędzie znajdzie się jakiś plus!) był taki: podział doby na 3 części. 8 godzin roboty, 8 odpoczynku, 8 snu. Co z tym zrobisz - twoja sprawa! Ale nie zabierajcie ludziom szmalu (dziesięcina jest maxymalnym obciążeniem), dajcie im wolne weekendy i te 2/3 doby, a świat będzie piękny!

   Tylko że IM to przeszkadza...


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Segregacja, tolerancja, z wolnym rynkiem w tle

poniedziałek, 25 lutego 2013 13:20

   Rzecz jasna nie będę pisał o segregacji rasowej, czy religijnej! Taki problem w Polsce nie występuje od końca II wojny światowej. Polska obecnie jest ewenementem na skalę światową: tu 99% ludzi to Polacy i katolicy. Przed tą narodową katastrofą nie było tak jednolicie, wtedy do Polskości od korzeni przyznało się jakieś 65% ludności. Teraz nie musimy zajmować sobie głowy problemami tolerancji - nie mamy kogo tolerować - wszyscy jesteśmy tacy sami.

   Oczywiście problemem są lewacy i ich walka o "tolerancję" (czyli AKCEPTACJĘ!) dla zboczeń, ze szczególnym uwzględnieniem (na początek) homsexualistów. Czym to się kończy, możemy obserwować na przykładzie państw zachodnich: tam, zachęceni sukcesem gejów (JKM zawsze w tym momencie robi znaczące - tfu!) z rynsztoka cywilizacji powychodzili pedofile, zoofile, nekrofile i inni file. A co!

  Ale mi chodziło o sprawy, można by rzec - ekologiczne. Pamiętam początek lat 90ych, gdy z mediów istniało parę stacji televizyjnych, trochę radia, parę gazet, a o internecie nikt nie marzył. W kraju zaczęło masowo przybywać samochodów, nie nadążała za tym infrastruktura, więc problemem się stało powszechne mycie owych aut gdzie popadnie. Najczęściej w jeziorach, w łatwo dostępnych kąpieliskach (autentyk!). Problem rozwiązał rynek (ten trochę wolny). Myjni teraz mamy pod dostatkiem, nawet największy dusigrosz pożałuje czasem te 5 zeta na porządne umycie (i wywoskowanie) samochodu. Moczenie samochodu w jeziorze, lub latanie koło niego ze szlauchem, czy innym wiadrem raczej jest teraz uznawane za wieśniactwo.

  I słusznie!

  Potem się wzięto za segregację śmieci. Ci pro-eko z trudem i dumą z ratowania ziemii, oddzielali co się da, od czego się da i wrzucali to do odpowiednich pojemników. Przyjeżdżała po to śmieciarka i te segregatory wypróżniała apiać razem i tak się ich pozbywała na wysypisku (też autentyk!).

  Rozwiązaniem są oczywiście specjalne zakłady segregacyjno/utylizacyjne, które podobno są niezłym interesem.

  I prawidłowo!

  Jeden taki już budują na wysypisku w mojej miescinie. Kwestię puszek, metali i butelek rozwiązują na miejscu specjalne brygady wykwalifikowanych zbieraczy, ze sprawnością przyprawiającą o zawrót głowy! Podzieleni na zmiany, regularnie penetrują śmietniki, nie pozwalając niczemu bardziej cennemu wyjechać na zsyp. Zamknięty jakieś 2 lata temu poligon saperów oczyszczono niemalże doszczętnie! Z braku materiałów do wywiezienia, "zbieracze" zaczęli skuwać żelbeton, żeby z niego wydobyć metalowe pręty (znowu autentyk!) !!! Totalnym arcydziełem było ścięcie około 20 metrowej wieży strażniczej. Przewróconą poszatkowano na mniejsze kawałki i znikła aż do fundamentu w tempie expresowym.

  Mieli chłopaki motywację.

  Takich zmotywowanych ludków mieliśmy pod dostatkiem jak Polska długa i szeroka!  Polacy po zmianie systemu chcieli coś robić, chcieli dogonić (i przegonić) świat. Stać ich było dosłownie na wszystko!

  A co się stało? Skrępowano nam ręce (i usta), PeeReL zastąpiono jego nowocześniejszą i podmalowaną wersją: UE. Pokazano nam drzwi - się nie podoba? Wyjeżdżajcie!

    I parę milionów zdolnych, ambitnych, młodych ludzi opuściło swój dom.

   Co jednak można uznać za tchórzostwo - chamów się z gospodarstwa wygania, kopiąc w dupsko i waląc taboretem po łbie! Nie można z pokorą, we WŁASNYM domu spuszczać łba i dać się terroryzować chamstwu i swołoczy!!!


Podziel się
oceń
6
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Ewolucja, rewolucja i ja*

sobota, 23 lutego 2013 14:26

      Wszystko zaczęło się od Rewolucji Francuskiej, gdy 99% wkurzonych na pozostały procent ludzi (!) ruszyło się z miejsca, by zmienić pogardliwy dla nich system. Króla i arystokratów zgilotynowano, polało się sporo krwi i gdy wydawało się, że wszystko padnie na ryj, niejaki Napoleon przelał jeszcze więcej krwi i wprowadził cywilizowany świat (czyli przerażoną zmianami Europę) w XIX wiek.

   Rozpoczął się najciekawszy okres w historii nowoczesnej cywilizacji. Nastał prawdziwy kapitalizm, postęp techniczny dokonał przeskoku ze starożytności w nowoczesność. Wszystko, czym posługujemy się dzisiaj (może oprócz elektroniki) zostało wdrożone właśnie w XIX wieku! Samochody, samoloty, nowe materiały, nowoczesne budownictwo, maszyny, medycyna i elektryczność (myślę że najważniejsze dokonanie naukowe w historii ludzkości), wszystko to ma swoje korzenie właśnie w XIX wieku! Wieku tych strasznych burżujów i bankierów, wyzyskiwaczy i krwiopijców. Wieku w którym społeczeństwo (całe!) zaczęło rosnąć w siłę, bogactwo, wieku w którym przestał ludzi dręczyć głód, a świat kurczył się i przestawał wystarczać - zaczęto więc poważnie myśleć o kosmosie.

  I z tego dobrobytu ludziska wymyślili socjalizm, komunizm i nacjonalizmy. To wtedy żydzi zaczęli myśleć o własnym państwie, Niemcy i Włosi się zjednoczyli, wtedy Polacy i inne zniewolone narody zdały sobie sprawę, że są zniewolone (Powstanie Styczniowe, Wiosna Ludów) i że w ogóle są!

  Wcześniej liczył się stan (urodzenie), wiara i to jakiemu królowi jesteś poddany. Językiem się mówiło - takim jakim się mówiło. I już!

   Ale te wszystkie bunty i idee nie mogły zagrozić prawdziwemu kapitalizmowi - mogły go jedynie ulepszyć. 

   Wszystko skończyło się podczas pierwszej wojny światowej. Wojny, jako się rzekło, stały się masowe - ludzi brano z poboru, postęp w tej dziedzinie przekroczył wyobraźnię dowódców i dokonano rzezi całego pokolenia - przy pomocy ulepszonej artylerii i karabinów maszynowych. Lud obraził się na kapitalizm i wybrał lewą ścieżkę (nazizm, socjalizm, komunizm, faszyzm, itp).

     To, że historia ludzkości jest przepychaniem się postępu z rewolucją, to mniej więcej wiadomo.

     Wybrano postęp, który okazał się recesją. Próbując ratować życie - wybrano samobójstwo.

    Zachód Europy wydaje się już nie do uratowania, a i socjalizm, te politpoprawne pierdolenie, te propagowanie wcielonego zła i głupoty, te zamykanie ust wolnym ludziom - myślącym inaczej, musi się skończyć.

    Tak jak kończyło się wszystko inne (złe) w historii.

    Pytanie jest tylko: co będzie po tym?!

 

    *To oczywiście tytuł jednej z piosenek Klausa Mitffocha


Podziel się
oceń
6
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Lokowanie produktu

czwartek, 21 lutego 2013 13:10

   

  Mało kto zdaje sobie sprawę, że od 10 do 30 % informacji serwowanych nam przez media jest ustawianych! Komercyjnie. Mimo, że jest to prawnie zabronione, to jednak cały czas się jakoś tam wciska komercha w przebraniu zwykłych informacji. Od lokalnych bonzów biznesu po wielkie korporacje.

   Ostatni przykład: 

   PLL Lot wzięło w leasing (nie kupiło!) podrasowane (czyli stare) samoloty firmy Boeing o cudownej nazwie: Dreamliner . Media rozpływały się w zachwycie nad stuningowanym złomem, samoloty ustawiano do zwiedzania we wszystkich lotniskach w Polsce, w hameryce miał pierwsze (komercyjne!) lądowanie podziwiać ambasador z rzeszą oficjeli...

  ...a te "cudo" nie doleciało. Nawet nie wystartowało! Samolot marzeń stał się sennym koszmarem firmy próbującej za wszelką cenę (i kosztem czasu) dogonić Airbusa. Sypało się toto na potęgę, rozszczelniało i popalało samoistnie tu i tam.

  A co z Lotem? Po paru tygodniach od tego cyrku medialnego okazało się, że firma jest na krawędzi bankructwa, a ta cała szopka z dreamlinerami miała służyć wyłącznie rozreklamowaniu (i ratowaniu) państwowego nieudacznika.

  Efekt był dokładnie odwrotny: pogrążyły się obydwie firmy.

  Inny przykładowy taki tam artykuł: Dr House uratował jej życie . Jak się wczytacie w niego, to nie znajdziecie niczego konkretnego. Sztampa, banał i typowy dziennikarski szablon robiony na zamówienie innego bankrutującego, państwowego molocha medialnego: TVP - która akurat w czasie opublikowania tego artykułu zaczęła puszczać ostatni sezon owego serialu (więcej już nikt na świecie nie chciał tego oglądać). 

  Takich ściem medialnych jest pełno (czasem do 1/3 wszystkich informacji). Trudno to wyłapać, ale łatwo się na to złapać - nie każdy ma na to chęć i czas, zajęty swoimi sprawami.

  To komercyjne wtręty.

  A tak się składa, że w polskich mediach większość czasu zajmuje gaworzenie o polityce, z politykami i o politykach. 

  Potem się wciska ludziom, że żyją polityką!

  Tymczasem ta prawdziwa polityka (tudzież przekręty) odbywają się w zaciszach gabinetów, na tajnych spotkaniach, pod ochroną służb tajnych, z dala od kamer i mikrofonów. Ludzie dostają tylko cyrk. Ciemny lud ma kupić to, co wyprodukowano na zapleczu.

   I kupuje! Bo myśli, że to prawda...

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

PeeReL ciągle żywy! Czyli o punktach za pochodzenie i czerwonych oparach pogardy

niedziela, 17 lutego 2013 10:54

 W PeeReLu, jeśli posiadałeś niewłaściwych rodziców, to mogłeś mieć dość duże kłopoty w życiu, a na pewno już w momencie startu na studia. Tam mieli łatwiej ci, co pochodzili znikąd. Dostawali za to specjalne punkty! Dziś studia może skończyć właściwie każdy. Chociaż to na ogół niczemu nie służy. Teraz dla większości studentów, lata chodzenia na wykłady potrzebne są tylko do zdobycia odpowiedniego zaświadczenia o wykształceniu wyższym, tudzież przedłużenia młodości jak bardzo się da. Tu nikt nie idzie się uczyć po wiedzę, a po papier i siłą rzeczy rola edukacyjna studiów też się zbliża do zera.

   Ale jak mówiłem, to nie ma znaczenia, bo to czym będziesz w życiu zależy od tego, w jakiej rodzinie się urodziłeś, jakich znajomków miałeś, ewentualnie - jak za feudalizmu - gdzie się wżeniłeś (lub komu laskę zrobiłaś).

   Gdy zaczynasz szukać pracy. Wtedy pochodzenie zaczyna mieć kluczowe znaczenie. To, czy jesteś mądry, zdolny, pracowity - znaczenia nie ma prawie wcale. 

   A gdy ci synowie i córy układu pozajmują swoje miejsca w urzędach, mediach, spółkach i firmach, to już za cholerę nie będą chcieli ich opuścić! Poukrywają się przed ryzykiem, odpowiedzialnością i samodzielnością, głośno się tylko śmiejąc z tych, którym nie wychodzi (bo nie może!). Aby tylko dociągnąć do emerytury i wkręcić na swoje miejsca swoje potomstwo (ewentualnie rodzinę i znajomych).

   Dlatego też Polska jest tak mało innowacyjna (a praktycznie wcale). Tu się wszystko sprowadza i kopiuje, tu nic orginalnego nie ma się szansy przebić - bo to zawsze ryzyko, a Polacy ustawieni ryzyka unikają jak ognia. Bo tu szef nie wymaga ryzyka - sam też jest ustawiony.

   Ongiś lud pracujący miast i wsi dzielił się na fizoli i psycholi. Jedni popylali prymitywnie w gumofilcach z berecikiem i flaszką siwuchy w kieszeni, drudzy pierdzieli w stołki, pijąc podłą kawę, tyjąc niesamowicie i przerzucając makulaturę. Pogarda była ogromna: ci fizyczni nienawidzili psychicznych jak niewolnik pana, psychiczni odpłacali się im tym samym.

   Dziś niewiele się zmieniło. Dół się miota, ale nie burzy, góra zamknięta w swoich salonikach smieje się z dołu z wyższością. Jedni nie mają siły i odwagi na zmiany (tudzież też inteligencji), drudzy za cholerę zmian nie chcą!

   Ale jak to zwykle bywa, zmiany w końcu nadejdą wymuszone jakimś czynnikiem trzecim. 

   Najczęściej ekonomiczno - demograficznym.


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

No to pociągnę z kościółkiem

czwartek, 14 lutego 2013 14:44

   Nie, nie chodzi mi o to, że B XVI abdykował. 

   To szczegół, orginalny, nie stosowany od setek lat, ale szczegół.

   Chodzi mi o nasz polski kościółek. Jesteśmy w sumie ostatnią ostoją katolicyzmu w Europie...

   ...i jest źle.

   A paczemu? Przede wszystkim nasi czarni przyzwyczaili się, że są nadbytem, że trza ich szanować bez względu na wszystko, nie krytykować, nie patrzeć na ręce, mordy, penisy...

   ...a propos penisów:

  Dziś jak spytać każdego młodego o kler, to automatycznie odpowie, że to pedofile, dymają ministrantów i tak dalej i beka. Błąd kościółka. Przegięli ongiś pałę, zamiatając pod dywan takie incydenty, to teraz zbierają gromy. Normalne. Ale za B XVI się pozbierali z tego szamba, przy okazji zakładając szlaban na pedryli (czemu gej mi się automatycznie kojarzy ze zboczeńcem szukającym młodego chłoptasia do wydymania - zaprawdę nie wiem! ;)

     A co do naszych nadpasterzy: przyzwyczaili się w PeeReLu, że każdy ich po dupsku cmokał, że byli ostatnią ostoją wolności w tym zlewicowanym do absurdu kraju (fakt!). Nie ogarnęli się, nie zmienili, wierzyli że nic się nie zmieni. Zapomnieli, że oni są dla wiernych, a nie odwrotnie. To każdemu wcześniej czy później wychodzi bokiem. Najczęściej ostro. Po zmianie systemu pogubili się jak dzieci we mgle, myśląc, że będzie jak dawniej .

    Nie jest i nie będzie.

    Dziś, zamiast wysyłać zakonników na jakieś odległe jak kosmos misje, na ostatnie zadupia świata, powinni się skupiać na nawracaniu tych, co masowo odchodzą tu, na miejscu.

  Ale oni tego nie widzą. A ja ich nie widzę na ulicach, pod klatkami wieżowców, na ławkach w parku, pod urzędami pracy, nie widzę ich na wsiach, imprezach, w zasadzie nigdzie ich na co dzień nie widzę!

  Kościół znika, zostają po nim tylko budynki.

  A co do znikania: uaktywnili się w tej chwili osłabienia wszelkiej maści levacy, ateiści, "postępowcy", zboczeńcy i inna chołota nienawidząca chrześcijan jak pies kota.

   Trochę zaargemuntuję przeciw tej różowej, nietolrancyjnej nawale. A co mi tam!

   Były "argumenty": co to za wiara, jak nagrzeszysz, się wyspowiadasz i dalej grzeszysz!

   To tak nie jest. Każdy kto przystępował do komunii wie, że przy spowiedzi trzeba spełnić parę dość istotnych warunków: rachunek sumienia, żal za grzechy, sama spowiedź (gdzie xiundz jest jeno pionkiem w rękach Boga), zadośćuczynienie. Dopiero wtedy można wybaczyć i uznać grzesznika za swojego (co mi raz nie wyszło i rozgrzeszenia nie dostałem!!!).

   Nawiasem mówiąc, tak po lewacku (czyli z parodią chrześcijaństwa) podeszli "nasi" rządzący do komuchów. Gruba kreska i już! Wybaczyć i zapomnieć.

   A co z resztą tej procedury?! To nie tylko chrześcijańskie, ale i ludzkie, stare i logiczne.

   Zapomnieli (?) o reszcie warunków i zrobił się PeeReL bis.

   Mówią levacy, że kościół taki konserwatywny i brzydzi się miłością i nie szanuje ludzi (aborcja, eutanazja, zboczenia, itp.).

   Podstawowym hasłem chrześcijaństwa jest MIŁOSIERDZIE, nie miłość. Miłość owszem, ale ta głęboka - duchowa, nie płytka jak odbyt geja - cielesna. Podstawowym hasłem chrześcijaństwa jest WOLNOŚĆ. Wolność jednostki skrępowana tylko wolnością innej jednostki. Za swoje błędy odpowiadasz tylko przed innymi, na których wolność nadepnąłeś i przed Bogiem (ale to Twoja sprawa).

  A ci levacy, cholera, ciągle deptają MI po wolności, jak po wycieraczce!

  I ja mam byc cicho?!

  Narzekają, że bierą czarni na te tace i se żyją jak pączki w maśle!

  Ja nie daję na tacę, odkąd pamiętam, a nikt mnie stamtąd nigdy nie wyganiał! W ogóle na nic nie daję, nawet swych narządów po śmierci (ale o tym kiedy indziej). Jedyne co oddaje, to krew. Sumienie i kieszeń mam czystą. 

  Poza tym, im dalej kto od kościoła (tudzież od wiedzy), tym bardziej ryja drze, kościół się miota jak mucha po oborniku, nie ogarniając sytuacji, i tak cywilizacja europejska w smrodzie i śmiechu napieprza w dół, jak sanki z górki.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Paragraf 22

środa, 13 lutego 2013 12:43

   Hasło to stało się synonimem sytuacji bez wyjścia, podobnie jak w "Procesie" Kafki niemożnością ucieczki przed systemem. Tyle że zrobione to było po amerykańsku, z humorem (i happy endem).

   "Tytułowy paragraf 22 dawał żołnierzowi możliwość natychmiastowego przejścia do cywila na własną prośbę z powodu choroby psychicznej, jednak ktoś, kto w trosce o uratowanie własnego życia wnosi o zwolnienie ze służby, udowadnia tym samym, że jest psychicznie zdrowy, a tym samym nie może prosić o przejście do cywila z powodu choroby psychicznej."

   To była jedna z najlepszych xiążek, które czytałem. Po czasie muszę zauważyć, że miała elementy wizjonerskie, ze pozwolę sobie zacytować:

   "Ojciec majora Majora był trzeźwo myślącym, bogobojnym człowiekiem (...). Jego specjalnością była lucerna i żył z tego, że jej nie uprawiał. Rząd płacił mu dobrze za każdy korzec lucerny, którego nie zebrał. Im więcej lucerny nie uprawiał, tym więcej pieniędzy dostawał od rządu i za każdy nie zarobiony grosz kupował ziemię, aby zwiększyć ilość nie uprawianej lucerny. Ojciec majora Majora pracował bez wytchnienia nad nieuprawianiem lucerny. Długie zimowe wieczory spędzał w domu nie naprawiając uprzęży i codziennie skoro południe zrywał się z łóżka, aby dopilnować, czy nic nie zostało zrobione. Mądrze inwestując stał się wkrótce najpoważniejszym nieproducentem lucerny w okolicy. Sąsiedzi przychodzili do niego po radę w najróżniejszych sprawach, gdyż dorobił się sporej fortuny, co było dowodem mądrości.
– Jako posiejecie, tako będziecie zbierać – radził niezmiennie, na co sąsiedzi niezmiennie odpowiadali „Amen”."

   Nie muszę chyba tego tłumaczyć? Wystarczy się rozejrzeć. I wbrew pozorom takie podejście do sprawy nie dotyczy tylko rolników i zasilającej jej UE.

   Niesamowitą postacią był niejaki Milo Minderbinder traktujacy wojnę, jak życiowy interes, handlujący z kim się da i czym się da (najczęściej byle czym). Jego największym osiągnięciem było przejęcie kontroli nad lotami bombowców niemieckich i amerykańskich. Od tego momentu naloty odbywały się tylko za jego pośrednictwem i po dokonaniu stosownych opłat. Zdaje się, że wykopano go z interesu, gdy przegiął i wysłał własne bombowce na własne lotniska, ale głowy nie dam, bo xiążkę czytałem dość dawno.

   Happy end był, bo Yossarian dopłynął małym, ratunkowym pontonem do Szwecji (z Morza Śródziemnego!).

  Ale przesłanie pozostało aktualne już od 50 z górą lat:

Nie daj się wmanewrować dobrze ustawionym cwaniakom, bo tylko ty na tym stracisz!


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Nieznośna ciężkość bytu

wtorek, 12 lutego 2013 12:41

   Jak już kiedyś wspomniałem, reprezentuję rosyjską filozofię życia i nie mam zaufania do ludzi, którzy nie korzystają z używek (a zwłaszcza oczywiście - alkoholu). Ktoś absolutnie trzeźwy, potencjalny abstynent, musi być niepewny, podejrzany i już!

   Taki albo jest świętojebliwy (czyli trzepnięty), albo na tyle durny (tudzież dobrze wypasiony przez los), by ze szczęściem iść przez ten nienajlepszy ze światów, nie widząc przyprawiających o ból głowy wad jego władców (czyli nas - ludzi).

   Bo używki służą do kolorowania życia.

   Szczególnym obrzydzeniem darzę tych, którzy  deklarują się jako degustatorzy, spożywający z rzadka: ewentualnie lampkę wina, piwa, czy jakiegoś wykwintniejszego, mocniejszego trunku.

   Pozerzy!

   Iluż z tych nibyabstynentów grzmotnęło po pijaku samochodem w słup? Iluż z tych nibyporządnych celebrytów wieczorami, w chronionych superlokalach, doprawia się czym tam mają pod ręką, mordą, lub nosem?

  To nasi, ale o śmiech rubaszny przyprawia mnie Hollywood z tych ich moralnie poprawnymi filmami, gdzie notorycznie ściga się złych dilerów narkotyków, prochy i alkohol przedstawia się jako superzło niszczące świat, a najlepsi to ci żyjący słodko i bezproblemowo, niczym w przyprawiających o mdłości reklamach.

  Jednocześnie to samo Hollywood jest największym na świecie rynkiem zbytu wszelakich narkotyków, alkohol leje się strumieniami, prostytucja i rozwody są normą, a liczba klinik odwykowych (pełnych non stop) przekracza wszystkie światowe normy!

  Ja naprawdę nie lubię hipokryzji!


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Dobór nienaturalny w szczytnym celu

czwartek, 07 lutego 2013 11:10

   Rok temu Owsiak zakupił ponad pół tysiąca pomp insulinowych dla matek w ciąży . Cel z pozoru szczytny i piękny (wiadomo - wszystko dla dzieciaków i łzy w oczach i zero dyskusji). Ktoś tylko gdzieś w sieci napomknął nieśmiało (bo zostałby natychmiast ukrzyżowany przez oficjalne media!), że matka z cukrzycą stanowi dość duże zagrożenie dla dziecka i powinna się dobrze zastanowić nad zajściem w ciążę, jeśli należy do grupy ryzyka.  

   Posiadanie dziecka staje się dla niektórych kobiet bezwzględnym priorytetem! 

   Gdy w tym samym czasie większość babek za cholerę nie chce mieć dzieci!

   No ale takie mamy posrane czasy.

   Gdzieś kiedyś oglądałem reportaż o parze karłów, która zdecydowała się, mimo wielkiego ryzyka, na posiadanie dzieci (na szczęście to nie było w Polsce). W efekcie jedno dziecko - owszem, urodziło się normalne i szybko przerosło rodziców, ale drugie zostalo karłem. Ryzykowały też pary z innymi wadami - z podobnym skutkiem.

   Wszystko w szczytnym imieniu miłości!

   Od wieków było wiadomo, że upośledzeni rodzice mają nikłe szanse na zrobienie normalnego dziecka.

   To naturalne.

   Naturalnym jest, że brzydkie dziewczyny i chłopaki nie mają brania (no chyba że chłopak bogaty). Nie trzeba było znać genetyki, by wiedzieć, że dziecko jest sumą cech swoich rodziców, a piękni i zdrowi ludzie, naturalnie chcą się łączyć i rozmnażać. Wystarczy przyjrzeć się sobie i swoim rodzicom - to proste. Wiadomo też było od dawna, że upośledzenia umysłowe i choroby psychiczne są dziedziczne, a człowiek ograniczony umysłowo nie panuje nad swoim życiem, a tym bardziej sexualnością.

   Tak więc, by zapobiec rozprzestrzenianiu się defektów i obciążających społeczeństwo kalek, w wielu krajach przeprowadzano przymusowe sterylizacje . Nie widziano w tym nic zdrożnego, ale często przeginano, a ostatecznego przegięcia dokonał Hitler, który dla (świętego?!) spokoju zaczął w końcu fizycznie likwidować upośledzonych.

   Od tego momentu sterylizacja stała się tematem tabu (co też jest całkiem naturalne - za duża trauma po, nomen omen - szaleńcach jego pokroju).

   Co nie przeszkadzało w takich na ten przykład: wspaniałych Stanach Zjednoczonych, czy postępowej Szwecji, przeprowadzać sterylizacje aż do lat 70!

   Dzisiaj tendencja jest w sumie chora: kochają się, to niech płodzą!

   Pięknie i słodko ma być.

   Miłość, miłość, jeszcze raz miłość! Miłość mnie osacza i atakuje, aż mnie mdli!

   Tylko czemu ci piewcy miłości, zarazem są propagatorami zabijania nienarodzonych?

   Tudzież starych i chorych?

   Obłuda, fałsz i brak podstawowej logiki stał się dziś normą. Lewactwo szaleje, jakby dostało ataku wścieklizny! Każda próba negowania ICH wartości może się skończyć więzieniem. Tak! Na zachodzie, ale też u nas, już siedzą w pace więźniowie sumienia. Ci którzy nie bali się myśleć inaczej i tego wyrazić głośno, w mylnym przekonaniu, że żyją w wolnym świecie...

  To już jest wojna! ONI chcą pełnej akceptacji, każdy nielewomyślny jest ich wrogiem, którego trzeba odsunąć, a najlepiej zlikwidować - jednak chwilowo nie stosują jeszcze bolszewickich metod, ale to kwestia czasu.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Przymus radości z nieistniejącej demokracji.

środa, 06 lutego 2013 11:16

   Już chyba tylko ktoś nienormalny może stwierdzić, że władza dba o zwykłego obywatela (czy nawet sie nim w ogóle przejmuje!). Dlatego też ruszyły ciekawe projekty  typu: "Obywatele Decydują" , czy "Jednomandatowe Okręgi Wyborcze"  . 

  Ktoś trafnie zauważył, że dzisiejszy system polityczny różni się od PeeReLu jedynie tym, że wtedy była tylko jedyna słuszna partia i jeden wódz (jej pierwszy sekretarz), a teraz tych partii jest cztery (z czterema wodzami) i co parę lat się wymieniają sterami.

   Tudzież dla niepoznaki zmieniają nazwę. Dla ogłupienia (a najlepiej skłócenia) społeczeństwa żrą się też w zależnych od nich mediach, by prywatnie potem chlać wódę wespół - zespół, śmiejąc się z ludu ciemnego, co ich łgarstwa kupi.

   Chyba to był Kukiz, założyciel ruchu: zmieleni.pl ?

   Co z tego, że obywatele składają jakieś wnioski, podpisy (wymagane 100000!), gdy i tak to potem ląduje w koszu! Szczytem hipokryzji było POzbieranie przez partię pierwszego sekretarza Tuska wymaganych podpisów do jednomandatowych okręgów wyborczych, by zaraz po wyborach, gdy zdobył władzę, natychmiast wyrzucić je do kosza!

   My IM jesteśmy potrzebni tylko do postawienia krzyżyka w czasie wyborów.

   Wtedy jesteśmy dla nich ludźmi, wyborcami. Wtedy nas mamią i mizdrzą się jak dziwka do klienta.

   Ale od razu po wyborach przestajemy się liczyć i stajemy się dojnym bydłem.

   Wkurzyłem się na ten stan rzeczy strasznie, gdy dowiedziałem się o projekcie budowy, uwaga: Gwiazdy Śmierci (z "Gwiezdnych Wojen" - dla niezorientowanych)! Rzecz miała miejsce w USA, gdzie wystarczy około 30000 podpisów w internecie, by do kongresu poszedł projekt ustawy obywatelskiej. Obywatele z tego korzystają nader chętnie. Najczęściej poważnie, ale co jakiś czas odstawiają taki numer. I ich rządzący to za każdym razem rozpatrują! Szanują prawo, swoich obywateli i przestrzegają formalności. Nie robią wyjątków. Wszystko jest jasne.

  Na wniosek o budowę Gwiazdy Śmierci też odpowiedzieli, i to mnie rozwaliło:

"Pod petycją, w której tłumaczono, że budowa Gwiazdy Śmierci ułatwi podbój kosmosu, podpisały się 34 tys. osób.

  W związku z tym - odpowiadając na prośbę o budowę Gwiazdy Śmierci - Biały Dom podkreślił, że administracja Obamy nie popiera wysadzania w powietrze innych planet (filmowa "Gwiazda Śmierci" miała takie możliwości), a ponadto szacuje, że koszt budowy wyniósłby 850 tys. bilionów dolarów, co - zdaniem Białego Domu - jest zbyt wygórowaną ceną za kosmiczną bazę.

   Zwracamy też uwagę na to, że potęga Gwiazdy Śmierci, która jest w stanie zniszczyć planety, a nawet całe układy gwiezdne jest niczym w porównaniu z potęgą Mocy. Niech ta będzie z wami"

  Ktoś tam jeszcze dorzucił, że budowa potężnej, galaktycznie drogiej broni, którą może rozpierdzielić jeden drobny, tani, kosmiczny myśliwiec, nie ma sensu (tak było w filmie!).

  Jeśli w Polsce tak się będzie podchodzić do obywateli, to stwierdzę, że jest normalnie. 

  A jak na razie musimy wegetować w postkolonialnym kraju trzeciego świata, poza prawem i godnością.

  Smutne...

   

  

   


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Przez jelito do mózgu

niedziela, 03 lutego 2013 23:12

   Kraj jako się rzekło, pada na ryj ekume... znaczy ekonomicznie, tudzież demograficznie, a co tam ostatnio zapuszczę neta, radio, czy tivi, to zewsząd ku mnie dociera dyskurs jakiś dziwny (acz dziki i wściekły) o związkach partnerskich (znaczy zalegalizować pederastię), z dziwadłami trans... na szpicy. Tak - pederastię! Bo każdy homoś jest potencjalnym pederastą! Nie przypadkiem tam, gdzie mają taką możliwość, adoptują ZAWSZE chłopców (dla odmiany lesbijki - dziewczynki). 

   Ogólnie wszyscy (znaczy w mediach) pierdolą o pierdoleniu.

   A jednocześnie przyrost naturalny leci w dół na łeb na szyję (nie wiem, czy już nie jest na minusie?).

   Tak, że niedługo nie będzie komu pierdolić o pierdoleniu i ten różowy, lewacki temat numer jeden odejdzie w niepamięć.

   Razem z białym człowiekiem, a przynajmniej ze starą Europą.

   Bo dla tych, co zajmują dość intensywnie zgniły zachód - czyli tych posranych islamistów, temat sexu nie istnieje. Oni zasady mają proste: kobieta ma rodzić dzieci (duuużo dzieci), poza tym jej nie ma. Wszystkich innych się zarzyna, lub kamieniuje.

   Do nas ta pedalska zaraza dopiero dochodzi, islam na szczęście jest jeszcze dość odległy.

   Dlaczego wspominam o tych, zdawałoby się dość odległych grupach?

   Spytajcie się żołnierzy wracających z Afganistanu. To co ich przeraża równie mocno jak wojna, to fakt, że talibowie to w sumie jedna, pederastyczna banda!

  Skoro szczelnie opakowali kobiety i pozbyli się ich z życia, zastąpili je małymi chłopcami. I to jest zaraza dotykająca cały świat islamski.

  Tyle że niepoprawna politycznie, dlatego przemilczana.

  Ale jeśli mamy się bronić przed pedalstwem (bo jako rzekłem, islam jest jeszcze daleko od nas), to trzeba ustalić prostą kwestię: czemu nie?!

  Bo z tego co widzę, konserwatyści się tylko ośmieszają "argumentami" typu: to związki jałowe, tam nie ma dzieci (przy okazji się dostało nieszczęśliwym parom bezpłodnym), to nienaturalne (w naturze wszystko jest naturalne - bo wszystko się zdarza), bo to nie miłość, a sex (jakoś kurwa nie wierzę w miłość!), bo to chore - w rodzinach patologicznych nieraz bywa bardziej choro. 

  Tyle, że to rzadkie, tak jak kiedyś rzadkie było pedalstwo. Sęk w tym, że patologie wszelakie się piętnuje, a pederastów promuje! To co było marginesem, teraz wystawia się na okładkę. Taka odgórna rewolucja. Wbrew demokracji - bo większość nie chce tego paskudztwa, wbrew wolności - bo trzeba ich nazywać normalnymi pod groźbą kary, wbrew zdrowemu rozsądkowi - bo to rozsadza naszą idealną cywilizację. Takie megasamobójstwo.

  Ale czemu nie?

  Otóż przede wszystkim nie dla nie! Wolnoć Tomku w swoim domku. Chcą sobie żyć razem dwaj dorośli panowie i się walić w jelita? Ich sprawa! Chcą mieć swoje kluby? Ich sprawa! Byleby nie brali się za dzieci, zwierzaki i zwłoki. 

  Bylebym ich nie widział, nie słyszał, nie czuł i nie czytał - to się nazywa poszanowaniem czyjejś wolności. Ty nie włazisz mi w drogę - ja tobie też nie będę właził.

  Byleby nie robili z siebie czegoś innego i nie KAZALI siebie nazywać czym innym (bo to się w oczy rzuca i mdli mnie od tego).

  Urodziłeś się facetem - jesteś facetem, narodziłaś się kobietą - jesteś kobietą. Jeśli uważasz inaczej, to znaczy, że masz zryty beret i powinieneś(aś) się leczyć na ŁEB (nawet w kaftanie!), a nie ciachać skalpelem i faszerować hormonami.

  A przede wszystkim nie wchodź na moją ścieżkę, bo to ścieżka wojenna!

  Nawiasem mówiąc, zboki wojnę rozpoczęli już dawno, mają nawet swoje wytyczne w manifeście i dziarsko je realizują!


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Krewni i znajomi królika (z Tatarami w tle)

piątek, 01 lutego 2013 13:37

   Z przerażeniem przeczytałem artykuł, o tym że 1/5 pracujących Polaków jest zatrudniona w budżetówce! A bezrobocie też mamy solidnie wzrastające - teraz coś koło 15%, mimo że parę milionów młodych, zdrowych, zdolnych niejednokrotnie ludzi, wyjechało w piździet! I nie wrócą, bo wyjechali z lepszego, a musieliby wrócić do gorszego - więc po co? O szarej strefie nie wspomnę, bo wydaje mi się zbyt mocno przereklamowana, a jeśli nawet, to też się kurczy.

   I to się pogłębia.

  Już pisałem wielokrotnie o nepotyzmie w urzędach, tudzież właściwie w każdej firmie! W tym kraju możesz być superzdolny, ale nie mając chodów, pleców, wejść (można by z tych wyrazów cały słownik utworzyć) nie osiągniesz niczego. Są urzędy, jak ZUS, Urząd Skarbowy, tudzież inne (a właściwie wszystkie!) gdzie, jakby to rozpracować dokładnie, toby wyszło, że nie ma tam przypadkowych ludzi.

  I ta nieprzypadkowa, rosnąca w liczbę klika, za nic w świecie nie dopuści, by ten system upadł!

  Nie dopuszczą do tego nauczyciele, kolejarze, górnicy, rolnicy (KRUS), adwokaci, sądy, prokuratorzy i pielęgniarki (bo gdzie my pani w prywatę!). Będą się taplali w gównie - ale o niebo lepszym niż plebs. 

  Ku uciesze władców systemu.

  A system będzie musiał w końcu upaść, z prozaicznego, ekonomicznego powodu - jak ongiś niezniszczalny (tak im się zdawało) komunizm.

  Tyle, że to nigdy nie przebiega spokojnie, bezkrwawo, ale i tu system znalazł rozwiązanie!

  Przetestowane z sukcesem w 1989 roku.

  Jak myślicie, czemu ten zbrodniczy system, nagle tak łatwo się dogadał z opozycją (wtedy to była prawdziwa opozycja)? Czemu bez oporu oddał władzę, mimo, że parę lat wcześniej słał na protestujących czołgi i nie wahał się używać karabinów maszynowych wobec tłumu? Po cichu mordują zresztą do dzisiaj.

  Dlatego, że potwór złagodniał nagle?

  Wolne żarty!

  Wprowadzili taktykę tatarską: gdy jesteśmy słabsi od przeciwnika - udajemy odwrót i atakujemy na własnych warunkach, nielicznych tych co nas ścigają. Najlepiej w jakimś cichym ustronnym miejscu - na przykład w lesie.

  Na polach bitew to się zadziwiająco dobrze sprawdzało!


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

piątek, 28 lipca 2017

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728   

O moim bloogu

Jedni mówią, że to nowy, "lepszy" świat, inni - że to nowe średniowiecze, ja na to wszystko patrzę i na przemian śmieję się i zastygam w przerażeniu...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione blogi

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 29146

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Sport

Pytamy.pl