Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 941 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdychając plackiem

niedziela, 30 grudnia 2012 17:40

   Otóż już przed świętami cuś wrednego mnie dopadło, więc sobie tak dogorywam na ogół na tapczanie, na ogół wpatrzony w televizornie. Komp mój niestety stacjonarnym jest, więc dłuższe siedzenie przed nim mnie aktualnie wyczerpuje.

   Na szczęście posiadam jakieś pół setki kanałów televizji kablowej, więc można się nie nudzić tak leżąc. Nie wiem, czy jestem w szczęśliwej mniejszości - jak wielu ludzi jest skazanych tylko na reżymowe kanały typu: TVP, TVN i Polsat (Trwamu nawet nie liczę - ze względu na charakterystykę jego fanów) ?

   Jak wspomniałem na poprzednim blogu , te wszystkie 3 kanały + pokrewne, mam ustawione w dalszej kolejności, 10 pierwszych guziczków w pilocie zachowując na to, co naprawdę lubię oglądać (i do czego mam szacunek). Jednak mimochodem, skacząc po kanałach dokonałem pewnych obserwacji.

  Otóż we wszystkich tych trzech głównych, polskich (?) kanałach, przez ten czas świąteczno - noworocznej laby ANI RAZU nie widziałem nowego filmu (same odgrzewane gnioty), nie widziałem ANI JEDNEGO programu, który by mnie zafascynował. Ogólnie widziałem (i to się nie zmieni!) tylko bezsmakową, starą i mało odżywczą paszę dla durnej trzody chlewnej.

  I o ile Polsat, a zwłaszcza chylące się ku bankructwu TVN niewiele mnie obchodzą - żyją z reklam, o tyle bezczelnie wciąż żądające haraczu TVP (pod postacią oczywiście abonamentu) już mnie denerwuje! Faktem mało pocieszającym jest, że niedługo to medialne łajno zbankrutuje niczym ongiś górnictwo, lecznictwo, PKP, a teraz Lot, albowiem "nasze" "opiekuńcze" rządy najpewniej nie dopuszczą do upadku kolejnej legendy, "skarbu narodowego" , wzrostu bezrobocia (pewnie wymyślą jeszcze jakieś genialne wytłumaczenie).

  A nam się na to wszystko jeszcze zwiększy podatki, wydłuży czas pracy i dokopie jeszcze czymś.

  O emeryturach oczywiście możemy zapomnieć - maxymalny czas trwania ZUSu to 2030 rok.

  I to w wersji najbardziej optymistycznej...   


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Coroczny, końcowy czas męczarni

piątek, 28 grudnia 2012 19:00

   Chodzi mi o ten ciężki, coroczny okres od wigilii, po nowy rock. O parciu medialnym na ten czas już wspominałem. O szaleństwie zakupów, mycia jednakowych okien w jednakowych mieszkaniach, pichcenia czegokolwiek (nawet jeśli się tego kompletnie nie potrafi) też. Odnoszę takie wredne wrażenie, że największą radość ze świąt owych BN, mają te kretynki, co to marzeniami zastepują rzeczywistość:

  •    Leją takie w majdy na myśl o ślubach i weselach (a ślub z xięciem musi być na białym ogierze - nawet jak ona jest ino zjełczałym pasztetem).
  •    Przy stole wigilijnym tradycja musi być, podana przez TiVi i kolorowe tygodniki - czyli mdła, nieszczera, fasadowa i bezsensowna.
  •   To te, co dzieciątka swe hołubią do porzygania (xiążeczki są takie dla nowonarodzonych, gdzie się zapisuje wszystko, co takie "cudeńko niepowtarzalne" wyczynia - razem nawet z pierwszą kupą!!! Idąc dalej tym tropem, należy w przyszłości oczekiwać przekazywania sobie obsranych pieluch z pokolenia na pokolenie!).

  Jednym słowem totalne konformistki.

  No ale święta za pasem, a tu jak zwykle parę dni do sylvestra!

  A w sylvestra nie wypada kimać! Nawet jak masz taką chęć (jak większość normalnych ludzi, w tę wypiżdżoną, ciemną, grudniową noc), to gdzieś tam kręci się ta uporczywa myśl: "Inni balują, ja też muszę!".

No i popylają panienki w pantofelkach, w trzaskającym mrozie, lub ewentualnie w błocie pośniegowym, do remiz i domów kultury na bale jak z baśni (oczywiście do momentu, jak wszyscy się nie narąbią jak wieprze).

I kręcą się domówki w kapciach, lub na bosaka, w blokowiskach i wieżowiskach.

I trzęsie się tłum z zimna na placach miejskich, przed scenami, na których występują jakieś odpryski muzyczne i celebryciątka (czyli zwykłe kurwy medialne - szanujący się artyści do cyrku się nie piszą), byle zobaczyć fajerwerki i spić szampana made in rosja.

Jakby nie można tego zrobić latem - wtedy zabawa wychodzi naturalnie - wystarczy byle iskra!

Podsumowując: nie dość, że aura dołująca, dni krótkie, że można przegapić, to jeszcze jest przymus taki ukryty i naciski niewidoczne, byśmy się zachowywali nieswojo przynajmniej.

Ale po co to?


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Minione końce świata

poniedziałek, 24 grudnia 2012 20:52

     Parę dni temu cały świat  żył przepowiedzianym przez Majów końcem świata. Koniec, owszem - nastąpił, ale ich kalendarza. Takie wyzerowanie licznika. Media miały używanie, ludzie bekę, paru świrów spinę.

     Poszło, minęło.

     Nikt przy tej wiekopomnej okazji nie przypomniał sobie o północnych sąsiadach Majów - Aztekach. Ich tysiącletnia przepowiednia spełniła się bęzbłędnie prawie równe 500 lat temu. Że tutaj pozwolę sobie zacytować:

"Roznosi się przekonanie, że Cortez jest wcieleniem boga Quetzalcoatla. Tradycja opisuje Quetzalcoatla jako białego człowieka z brodą, który po walce bogów miał wyruszyć na wschód, zapowiedział on swój powrót w roku trzcin, gdy przywróci swoje panowanie, po którym nastanie czas cierpienia. Rok trzcin  wypada co 52 lata. Spodziewano się  jego przybycia w  1363, 1415 i 1467 i wreszcie w 1519 roku.

Zbiegiem okoliczności było to, że Cortés zszedł na ląd w dniu, w którym oczekiwano przybycia Quetzalcoatla, w Wielki Piątek 22 kwietnia 1519 r. Poza tym miał on kapelusz przypominający ten, który podobno nosił Quetzalcoatl i czarny strój (ze względu na Wielki Piątek) – to stanowiło następny zbieg okoliczności; na obrazkach w magicznych księgach odzienie Quetzalcoatla było czarne."



Wiecej: http://www.eioba.pl/a/2szg/hernn-corts-skapany-w-krwi-zdobywca-ameryki#ixzz2G06KF0iH"

 

    Dodatkowo pokazała się wtedy jakaś kometa. No same zbiegi okoliczności normalnie! Dzisiejsze media nie zrobiłyby dla Corteza tyle, co indiańskie mity i przepowiednie.

 

    Żeby było weselej, Wielki Piątek jest jednym z najważniejszych dni w kalendarzu chrześcijańskim...

 

 

 


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

O wyższości świąt Wielkiejnocy nad świętami Bożego Narodzenia

sobota, 22 grudnia 2012 12:41

Przede wszystkim, obydwa święta mają proweniencję pogańską, dostosowaną do potrzeb chrześcijaństwa, ale paradoxalnie, właśnie wielkanoc, mimo że jest świętem ruchomym (rozrzut jest w granicach 2 miesięcy!) jest bliższa prawdzie. Wiadomo w miarę dokładnie, kiedy rozgrywały się wydarzenia dotyczące ukrzyżowania i zmartwychwstania. Kiedy urodził się Chrystus - można tylko domniemywać, dlatego owe święto dopasowano do przesilenia zimowego i uznano, że jest git.

Powiem od razu, że wolę wielkanoc, a Boże narodzenie mnie coraz mocniej wpienia: tłok w sklepach, wariactwo na ulicach - mieszkam koło targowiska i takiego korka jak dziś nigdy nie widziałem! A to średniej wielkości miasto. Agresja i spięcie tych zalatanych buraków, są mniej wiecej takie same.

W Boże narodzenie jest na ogół zimno - wielkanoc przynajmniej zapowiada wiosnę (a najczęściej już jest ciepło i jasno).

Od łamania opłatkiem zdecydowanie bardziej wolę lany poniedziałek.

Żarcia jest tyle samo w obydwa święta, ale w wielkanoc są chociaż niezłe jaja!

Jak widzę tego komercyjnego, czerwonego krasnala z worem na plecach, to mnie szlag trafia!

Zając wielkanocny robi o wiele lepsze wrażenie (kojarzy się ze smacznistym pasztetem).

Co roku słyszę kolędy śpiewane przez sepleniących górali, z zarzynanymi gęślikami - co pogłębia moją pogardę dla tych owcojebców, najchętniej wysłałbym wtedy całe podhale w kosmos!

Wielkanocą możesz nawet śpiewać "głęboką studzienkę" - wszystkim to wisi.

Telewizornia propagująca w chamski dość sposób ową bożonarodzeniową tradycję (kolędy owe, karpie, choinki, prezenty, Kevin sam w chacie, rodzina, samotni jeb w łeb ze smutku, itp).

Wielkanoc możesz spędzić gdziekolwiek i jakkolwiek. Nie musisz oglądać TiVi - możesz iść na spacer.

Xiondz nie łazi po kolędzie w wielkanoc, choinki nie trzeba wyrzucać, czy tam rozbierać i wynosić...

Ktoś ma jeszcze wątpliwości?


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Za mundurem panny (?!) sznurem

piątek, 21 grudnia 2012 9:18

Tak to już jest, że mundurowi mają zawsze branie: czy to policjanci, żołnierze, marynarze, a nawet strażacy.

I to od lat wielu.

Może kwestią kluczową jest stabilizacja? Wiadomo - kolo na pewnej posadzie, w dodatku poważany przez społeczeństwo. Kobiety jak kwoki - chcą czy nie, natura każe im myślec o gnieździe.

Ale jest jeszcze jedna kategoria mundurowych, która też ma branie: to ci w długich, czarnych wdziankach, zwanych sutannami.

Odnoszę wrażenie, że niektóre babska wręcz szurają cipami o dywan na plebanii, niczym kocice w czasie cieczki, byle tylko przytulić się do proboszcza!

I oni, jak to zdrowi faceci (no chyba że należą do licznej wśród kleru kategorii: homo) dają się na to nabrać! Niektórzy to tłumaczą wpływem złego ducha. Inni kiwają głowami - to tylko facet.

A jak tak sobie myslę: przecież nie od dziś wiadomo, że takie na przykład żony żołnierzy to na ogół niezłe kurwiszony. Taka zła opinia (potwierdzana nader często) ciagnie się za nimi już od dawna. Trochę lepiej jest z żonami policjantów, a już najlepiej z drugimi połówkami strażaków.

Po prostu są takie, ktore dają za nic i takie którym działa zmysł mamonowy...

Który dominuje nad ich calym życiem... 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

System - ludzie

środa, 19 grudnia 2012 15:11

Żyjemy w wyjątkowo chorym systemie. Obłudnym, zniewalającym, złodziejskim, bezprawnym, epitety by można mnożyć hektarami. Owszem - są systemy bardziej chore: bolszewizm, nazizm, radykalny islam.

Jak my tu mamy teraz, w tej niby-demokracji, niby-wolnosci i niby-praworządności?

Ano ciężko!

Sęk w tym, że ten chory system promuje chore jednostki: ubogich cwaniaków wyłudzających publiczne (czyli NASZE pieniądze), biznesmenów - kolesi polityków, urzędasów - kolesi innych urzędasów (żadną tajemnicą nie jest, że by zostać urzędasem, trzeba mieć wtykę w urzędzie: taki na przykład ZUS, to wielka familia niedostępna dla obcych!).  "Artyści" nasi cenni i gwiazdy mediów, są skupieni głównie w warszafce i jak tam się nie trzymasz ze stadem, to odpadasz!

Ogólnie cała warszafka za cholerę nie wytrzepie słomy z butów jeszcze przez pokolenia całe - bo to ludność napływowa, wiejska i chamska w swej podstawie.

Sęk w tym, że o tym zapomniała.

I tu jest pies pogrzebany!

Ci, co się wbijają w ciepłą, państwową posadkę, niemal natychmiast zapominają, skąd się wzięli - przechodzą na wyższy level. Biznesmeni zapominają, że przed chwilą byli żebrakami, "artyści" i dziennikarzyny odsuwają na bok swój wrodzony debilizm i udają mądrych.

Taki wyścig szczurów, ku uciesze właścicieli zagrody.

I dopóki tak będziemy po sobie deptać i tratować, to nie ma co marzyć o zmianie systemu.

Z prostego powodu - trzoda chlewna myśli tylko o korycie.


Podziel się
oceń
4
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

Demokracja i integracja

wtorek, 18 grudnia 2012 18:04

Demokracja jest słowem magicznym, rozsiewanym wszem i wobec ku chwale postępu, nowego - lepszego świata i tym podobne dyrdymały.

Podstawą tej nowej demokracji jest integracja. Trza się integrować ze wszystkimi, wszystkich kochać, łączyć się ze wszystkimi i utożsamiać.

Żadnych podziałów, żadnej indywidualności, żadnych odstępstw!

Tako rzecze elyta.

Ale czy ta elyta sama tak postępuje?

A skądże!

Elyta jest szczelna i hermetyczna. Elyta nie toleruje plebsu. Elyta sama się głaszcze i pieści, na innych (szczególnie tych inniemyślących) pluje, a w ostatecznosci (czyli często) gryzie po łydkach.

Bogaty NIGDY nie będzie trzymał z biedakiem, "artysta" ze zwykłym człekiem, wyedukowany z durniem, lewak w prawicowcu będzie widział jeno zło, abstynent bedzie unikał pijaka, spokojny agresywnego, i tak dalej...

Rodzimy sie różni, inni, podzieleni, ale szanujący się nawzajem - to się nazywa tolerancją i wolnością.

Ale to, czego domaga się elyta (lewacka obecnie niemal w 100%), to pełna i bezwarunkowa akceptacja.

A na to, jako człek wolny i dumny, nigdy się nie zgodzę!!! 

 

 


Podziel się
oceń
6
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Inwazja pasozytów

niedziela, 16 grudnia 2012 9:41

Nasz kraj jest chory, niczym ten zapijaczony, bełkoczący bezdomny. Jak wiadomo, bezdomni są ulubieńcami pasożytów i wszelakiego robactwa. Dla Polski takimi pasożytami jest praktycznie cała budżetówka!

No więc przerośnięte ponad wszystko urzędactwo (przekroczyło już chyba te absurdalne pół miliona pierdzistołków). Kolejarze od parodii kolei, górnicy ze związkowcami na czele, łapiduchy i ich siostry położne. Niewydolne ponad stan sądy i prokuratura. Rolnicy... Tak! Rolnicy! Fachowcy od brania dopłat do się i niepłacenia niczego od się - taka eurobudżetówka, żeby nie było.

No i moja ulubiona grupa chwastów do kopania: nauczycielki. Nauczyciele są na wymarciu, bo zawód się sfeminizował niemal ostatecznie. Bezdzietne, zadufane dziwadła, uczące nieswoje (coraz mniej liczne) dzieci i zainstalowane na swoich stanowiskach niemal do śmierci (bo nie do ruszenia).

Oni wszyscy mogą mieć mordy pełne patriotycznych haseł, dowodów na sens swojego istnienia i pożytek z ich "pracy" . U nich jednak ekonomia kończy się w momencie dostania wypłaty, a fakt że to MY na nich pracujemy nie ma się prawa przebić do ICH świadomości!

Im zależy tylko na bezstresowym i wygodnym dotarciu do emerytury. Reszta tak naprawdę im zwisa i powiewa (cokolwiek by nie mówili!).

Dam przykład - w poprzednim rocku, gdzieś tak o tej porze, wraz ze znajomym policjantem, jego żoną - urzędniczką, odwiedziliśmy znajomą nauczycielkę (oczywiście bezdzietną pannę bez mena, ale za to od MENu !). Opowiadali o swojej sąsiadce - też nauczycielce, ale alkoholiczce, która po raz kolejny znikła na parę dni, zostawiając dzieci na świetlicy, by wrócić po wytrzeźwieniu - także do PRACY !!!

Nasza znajoma się zapomniała przy mnie i walnęła:

"Czy ona zwariowała? W końcu ją wywalą i gdzie pójdzie pracować? Do fabryki?".

Sęk w tym, że ja na te chamskie pasożyty, pracuję aktualnie właśnie w fabryce...

 

PS  Ten bełkot pochodzi oczywiście z mediów i polityki. No i ta nasza elyta widzi w nas ciągle tego bezdomnego.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Budujemy nowy dom! (tylko po co i dlaczego?!)

piątek, 14 grudnia 2012 18:24

Tendencja jest taka, że w naszym "bogatym" państwie, kto tylko może (czyli najczęściej ci na państwowym garnuszku - wielomilionowa narośl, pewna swojej ciepłej posadki), bierze kredyty i albo kupuje chawirę, albo stawia sobie dom. Spłacają potem owe kredyty, z potulnością osła ciągnąc ów chory system.

Co jest całkiem logiczne, ponieważ kwota wydawana za wynajęcie mieszkania, a spłacana ratą kredytu jest porównywalna.

Co już jest całkowicie chore!

W normalnych państwach (a i jeszcze w przedwojennej Polsce) funkcjonuje klan kamieniczników (kompletnie obrzydzony nam za peerelu). Żyją oni pokoleniami z tego, że mają dom i wynajmują go lokatorom (często też wielopokoleniowym). Za kwotę oczywiście pozwalającą przeżyć owym lokatorom. Przez myśl im nie przejdzie wywalać znienacka ludzi na bruk, lub śrubować czynsze w kosmos! 

Wot taka zawodowa przyzwoitość.

Nie muszę chyba tłumaczyć, jakie to daje możliwości startującym w życie młodym rodzinom?

U nas para musi pracować - jedno na opłaty, drugie na życie.

A życie w tym chorym państwie i tak jest bezustanną walką o przetrwanie.

Co jest powodem, dla którego w ostatnich latach pozbyliśmy się jakichś 3 milionów emigrantów zarobkowych, a ci co pozostali, nie mają się ochoty rozmnażać.

Co też jest calkiem logiczne.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Pacholęta

czwartek, 13 grudnia 2012 15:17

Dla odmiany nie będę pisał o dzisiejszej rocznicy wprowadzenia stanu wojennego (do tej pory wszyscy zachodzą w głowę - co to za wojna była?!). Zaznaczę tylko, że hańbą dla "naszego" państwa jest sytuacja, w której ta menda i zdrajca - W. Jaruzelski, nie został zdegradowany do minimum, powieszony (rozstrzelanie i ścięcie jest przywilejem tylko ludzi honorowych) i zakopany na wysypisku smieci !

Napiszę za to o powszechnym dziś zjawisku: bękartach.

Bękart to takie dziecie, co to nie ma ojca. Znaczy on jest, ale anonimowy. Bękarta wychowuje matka, babka, ciotka, lub dom dziecka. Zaroiło się od nich od końca lat 80, kiedy to rozbrykane dyskomamy masowo wpadały i rodziły owe indywidua. Trwa to do dziś, zmieniła się tylko opcja - teraz to rozwodniczki i matki samotne z wyboru, liżą po różowych tyłeczkach swoje niemowlaki. 

Czemu się ich czepiam? Otóż ktoś wychowany bez ojca (nawet niewinna sierota) rzuca się w oczy normalnym ludziom - takim jak na ten przykład ja. Ktoś taki jest rozbrykany, agresywny i niepokorny, z prostej przyczyny - nikt mu za młodu nie strzelił pasem po tyłku!

Ci co bardziej przyzwoici są za to zagubieni, spięci i też nie do wytrzymania!

Znaczy - ojciec jest potrzebny! Bylejaki, może być ojczym, ale być musi!

Mam też podejrzenia, a prawie pewność, że ta masa chamstwa i dresiarstwa, rozbijająca się po "naszych" ulicach, też nigdy swojego ojca na oczy nie widziała...


Podziel się
oceń
2
6

komentarze (4) | dodaj komentarz

Pokłosie debili

sobota, 08 grudnia 2012 11:01

To zaczęło się gdzieś tak pod koniec lat 80. Wtedy zacząłem ze zdziwieniem obserwować filmy from Hoolywood, o II Wojnie Światowej, w których Polaków przedstawiano zawsze, co najmniej jako tych, co to się cieszyli z Holokaustu! Nie bez znaczenia jest, że pogłowie żydów w tymże Hoolywood dorównuje temu w Izraelu. Reszta społeczeństwa była zajęta zmianą systemu na bardziej ludzki, więc ich to obeszło tyłem.

Po zmianie tego dziwnego systemu, filmy z owego kalifornijskiego Izraela, bynajmniej nie złagodniały, a nawet się wyostrzyły na naszą niekorzyść! Powoli, acz nieubłaganie, robi się z największych i najbardziej bohaterskich ofiar II wojny (czyli z nas - Polaków) nazioli równych Hitlerowcom!

Jednocześnie coraz mocniej działają "potomkowie" zagazowanych, polskich żydów, chcący przejąć to, co po nich zostało - czyli najczęściej hektary ziemii, często już zagospodarowanej (bo niby czemu nie?).

Że zacytuję stare, syjonistyczne przysłowie: Jak nie wiadomo, o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze!

Tylko czemu sami Polacy uczestniczą w tej głupocie? Wyciągając co się da, a nie mogąc (najczęściej) nic wyciagnąć, zmyślając nasz antysemityzm?

No pytam - Czemu?!!!


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Świry kontratakują!

wtorek, 04 grudnia 2012 20:12

Nie wiem, po co są myśliwi? Sami tłumaczą, że utrzymują równowagę w naszej skromnej i przetrzebionej przyrodzie. Mówią, że to sport, że to fajne. Łowy im nie służą do przeżycia (co podziwiam i rozumiem!), ale do świrowania i chlania.

Dokarmiają zwierzynę, by ją zaraz bez skrupułów kropnąć - w czym są podobni do polityków, tyle że ci nie dokarmiają, a starają się utrzymać ofiarę w wegetacji, by ją bezpiecznie wyżerać.

Co ma swoją nazwę: pasożytnictwo.

No i myśliwi mają swoją gwarę : na krew mówią "farba, jucha, posoka" - byleby nie krew! Na obdzieranie zwierzaka ze skóry: "bielenie".  "Ścinka", to kawałki zwierzaka wyjebane przez pocisk na okolicę. Zranione śrutem ptaki myśliwi nazywają „ptakami zbarczonymi”. Ranne zwierzęta, które się później pałętają po lesie z flakami na zewnątrz, to "postrzałki", a same wnętrznosci też się jakoś nazywają, ale jak - tego już nie mogę sobie przypomnieć?

Ogólnie pseudofachowy bełkot, o historycznych naleciałościach, dla nowobogackich, podpitych buraków. Coś między politpoprawnym pieprzeniem, a slangiem dresiarzy.

Z drugiej strony są miłośnicy zwierząt domowych: głównie psiarze i kociarze, co to z tymi swoimi pupilami śpią, jedzą z jednej miski, dają pyska, a kto wie, czy nawet nie współżyją ?!

No i oni stwierdzili, że te ich zwierzaki nie zdychają, jeno umierają.

No tu się umarli ludzcy w grobach przewracają!

To mi przypomina takiego świra, hiszpańskiego, lewackiego premiera o nazwie : Zapatero , co to w szczytowym szale swojego lewactwa zapragnął szympansom dać prawa ludzkie.

Ktoś trzeźwo zauważył, że to działa też w drugą stronę i sprowadza ludzi do poziomu małp...

A kiedyś było normalnie: zwierzaki były bydlątkami, które zdychały, ale które się szanowało za pożytek, który ludziom (władcom nadanym tego świata) sprawiały.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Raz wystarczy !

niedziela, 02 grudnia 2012 10:33

Czyli czemu po jednej penetracji odbytu nieodwołalnie zostaje się ciotą ?

Zacznijmy od tych nibyrockendrollowców, co to do kariery chcą się dostać przez te ostatnio modne: mamtalenty, idole, czy inne xfactory.

Wchodząc do tej rzeczki komercyjnego pop-gówna, nioeodwołalnie spłukujesz z siebie całego rocka! To tak, jakby zaczynać karierę muzyczną od boys bandu!

Chłopczyny ambitne, mają spenetrowany odbyt i odwrócić się juz tego nie da!

A ci cwaniacy z peerela, co to szli na współpracę z UB? A ileż mieli oni wytłumaczeń! Bo chcieli to, czy tamto, bo bez tego nie mogli czegoś i owego! Przecież to naturalne i w ogóle po co ktoś to wyciaga?!

Jak raz zostałeś kurwą, to na twej duszy napis: "kurwa" , będzie tkwił na wieki...

A te mendy, jak ten mój były "kierownik" ? Tłusty wieprz tłumaczył się, że musi mnie zwolnić, bo ma rodzinę i musi się trzymać rozkazów góry. Wytłumaczyłem mu, że przez takie bydło jak on, ja nie mam rodziny...

 Ale takiego bydła urzędniczo/sądowniczo/polityczno/policyjnego jest cały ten nasz chlew polski! Te bydełko by bez skrępowania zrobiło najgorsze świństwo, byleby tylko nie stracić posady!

Byleby ICH rodziny, ICH domy i ICH interesy rozwijały się prawidłowo, a bezbronnych w tym bezprawiu zjedzą żywcem - niczym hieny.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

sobota, 21 października 2017

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O moim bloogu

Jedni mówią, że to nowy, "lepszy" świat, inni - że to nowe średniowiecze, ja na to wszystko patrzę i na przemian śmieję się i zastygam w przerażeniu...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione blogi

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 29532

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Sport

Pytamy.pl