Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 910 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Proszę śmiało klikać!

piątek, 18 października 2013 12:55

Samozniszczenie w pięciu aktach

sobota, 12 października 2013 21:27

    Żeby pojąć, czemu jest tak, a nie inaczej, potrzeba tylko przeczytać raptem pięć książek! I to ogólniedostępnych!

    Dwie pierwsze zostały napisane przez błyskotliwego Lecha Jęczmyka z cyklu: "Nowe Średniowiecze". Opisują one sytuację globalną, gdzie nasza, europejska (tudzież amerykańska) cywilizacja, samospuszcza się w sedesie levactwa, politpoprawności, promocji zboczeń, zwykłej głupoty, strachu, obłudy,  itp...

     Ten starszy pan pisze to językiem prostym, konkretnym i kulturalnym (w przeciwieństwie do mnie). Jestem do niego i jego dwóch niezwykłych dzieł pełen szacunku i podziwu. Opis samozniszczenia najdoskonalszej dotąd cywilizacji (naszej - białych ludzi), nie pozostawia złudzeń i nadziei. Pozostaje tylko pytanie: co będzie potem (czyli zaraz)?

     Dwie następne dotyczą naszej krainy i zostały napisane przez równie błyskotliwego, acz młodszego publicystę: Rafała Alexandra Ziemkiewicza , zwanego dalej w skrócie RAZem. Jego "Michnikowszczyzna" i "Polactwo" wyjaśnia dobitnie i bezdyskusyjnie jak daliśmy się zrobić w jajo po 1989 roku i pozwala zrozumieć, czemu lecimy po równi pochyłej w dół ( w skrócie dlatego, o czym nie raz wspominałem - że większość tego narodu w prywiślańskiej krainie, to tchórze i idioci!).

    Ale rozbiła mnie i załamała ostatnia książka, którą jeszcze czytam, mianowicie "Obłęd 44" Piotra Zychowicza - najmłodszego z tej trójcy odważnych geniuszy. Czytam to powoli, bo prawda tam w końcu  po 50 latach wypowiedziana, wręcz fizycznie boli!

    Boli to, że ponosimy konsekwencje błędów sprzed prawie 70 lat! 

    I te błędy zostały dosadnie opisane i udowodnione, ale najgorsze jest walnięcie na odlew faktem, że jako jedyni przegraliśmy z kretesem II Wojnę Światową i dopuściliśmy się największego aktu kolaboracji: z sovietami. Masowo Polacy dostali wtedy czerwonki i do dziś nie mogą się z niej wyleczyć.

    Jak ktoś nie wierzy, to jak Polska długa i szeroka pełno jest obelisków i cmentarzy naszych zdobywców - tych z czerwonymi gwiazdami. Nikt ich nie burzy, nie wydłubuje tego ruskiego ścierwa z NASZEJ ziemi, a wręcz przeciwnie - składa się tam wieńce i pilnuje, by nikt nie zbezcześcił tego gówna!

    Hańba, hańba, hańba...


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Dziki wschód

czwartek, 10 października 2013 10:52

    Za oknem złota, piękna i naprawdę ciepła jesień. Wychowany w depresji, wczoraj znowu ją odwiedziłem. Pierwsza obserwacja: za Wisłą zaczyna się naprawdę inny świat! Poprawił się znacząco stan infrastruktury, wyładniały budynki, ale coś się zmieniło także na minus. Pamiętam pola pełne o tej porze roku traktorów, ubłocone, dziurawe drogi zużywane przez transporty buraków i innego rolniczego badziewia...

    A teraz nic!

    Przez prawie 50 kilometrów jazdy przez owe żyzne ziemie, z rzadka mijały nas samochody (a droga była jedną z głównych!), gdzieś tam pojawiały się od czasu do czasu drogie maszyny rolnicze i potężne, nowe ciągniki (dopłaty z UE). Wsie wyglądały na wyludnione (a było to po 8 rano), nie widać było starców, kobiet i dzieci - także w szkołach! Nie działo się nic.

    Nie było tam nikogo...

    Nie było ich w polu, nie byli w szkołach (podejrzana cisza i spokój w paru mijanych placówkach pedagogicznych), nie byli na plaży (już za zimno), nie byli w pracy (bo tam takowej nie ma), nie byli w kościołach - bo każdy ma te świątynie (razem z obsługą) coraz mocniej w tyle, nie było ich w domach (nic tam się nie ruszało), w obejściach, chodnikach, na spacerach...

    Na miejscu dowiedziałem się, że spora część mieszkańców (tych najmłodszych, najodważniejszych i najsprytniejszych) wyjechała za chlebem z kraju. Czasem nawet dotyczyło to połowy członków rodziny (czworga z ośmiu dokładnie). Niedaleki Elbląg wyludnił się w sporym procencie na tej samej zasadzie. Pozostali: emeryci, renciści, właściciele ziemscy i przedsiębiorcy jeszcze sobie radzący ze swoim (najczęściej drobnym) interesem.

    Reszta odleciała w dal.

    Co i tak nic nie zmienia w trudnej sytuacji tego kraju!

    Właściwie to zmienia się - ale jeszcze na gorsze!!!

 

 PS     Te wyludnienie to naturalny proces. Pustoszeją regiony peryferyjne, ekonomicznie i gospodarczo niewydolne. Ich mieszkańcy zasilają centra miast i zagranicę, a ci zasiedli w miastach, dla odmiany wyprowadzają się na ich peryferia. Czasem nawet dość niesamowite! Są miejsca dookoła tego mojego, małego Tczewa, w których powstają nowe budynki miastowych dorobkiewiczów, a do których nikt by mnie nie zaciągnął nawet wołami! No ale tu znów muszę zacytować mojego nieocenionego chrześniaka, który stwierdził krótko, że typowy Polak, to rolnik i pasterz, który nie zagrzeje miejsca w mieście, bo ciągnie go do swojego naturalnego ekosystemu: w pole.

 

 

 

    Przypominam, że niedługo uruchomi się autonomiczna strona:  http://zabojczamielonka.pomorze.pl/ . 


Podziel się
oceń
8
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

O kucharzeniu słów kilka

poniedziałek, 07 października 2013 7:30

    Z przyrządzaniem posiłków jest jak ze śpiewaniem. Większość się do tego nadaje lepiej, lub gorzej, jest wąska grupka, która robi to genialnie i druga, równie wąska, która absolutnie nie może tego robić. Przyjęło się, że w związkach damsko-męskich kuchnia staje się domeną pań. Nie jestem za, ani przeciw. Jest mi to obojętne (choć podobno najlepsi kucharze to w 100% faceci?).

    Ostatnimi czasy panuje tendencja (podsycana przez gwiazdujących kucharzy) robienia cudów w kuchni wszelakich!

    I to jest błąd.

    Kucharzenie, tak jak inne profesje, wymaga praktyki. Najpierw powinno zaczynać się od potraw najprostszych typu: ten nasz schabowy, kurczak, bigos, itp. Najpierw trzeba się nauczyć robić prostą jajecznicę, by móc się zabierać za najprostszego omleta (a to też sztuka!). Potem w miarę przyzwyczajania się do garów można przechodzić do kombinacji. Naprawdę jest sporo przykładów dochodzenia do mistrzostwa tą długą drogą! Z drugiej strony kucharzenie sprawia przyjemność (przynajmniej dla mnie) i po co się spieszyć, jak ma się długie lata na doskonalenie tej podstawowej czynności życiowej?

    A teraz wszyscy gdzieś niepotrzebnie pędzą! Chcą być szybko doskonałymi!

    A tak się nie da.

    Niedawno była moda na pieczenie chleba w domu. Według przepisów z babskich pism (!). Małżonka kolegi pokłóciła się przez to z teściem, który stwierdził, że woli pieczywo z miejscowej piekarni. Miał rację - sam próbowałem tego zakalca. Inne kombinują (same - a jakże!) z pieczeniami, leczo, pierogami, Bóg wie z czym jeszcze! Na ogół okazuje się to niejadalne, czasem się uda i jest smacznie. Próbować trzeba.

    Ale bez przesady! Znaj umiar i pokorę i zachowaj spokój i cierpliwość!

    Bo kuchnia to najważniejsze pomieszczenie w domu obok łazienki (znaczy głównie WC), więc należy do niego wchodzić z szacunkiem. A samemu, według instrukcji, to cokolwiek ciężko zrobić. Po to są nauczyciele i mistrzowie, by patrzeć nam na ręce i mówić co robimy nie tak.


Podziel się
oceń
6
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

Autyzm, wszędzie autyzm!

niedziela, 06 października 2013 10:06

    Mam w rodzinie jednego autystę. Nastoletni, kompletnie niekontaktowy i nieporadny. W zgodzie z obecnymi standardami uważa się autystów tylko za wadliwych, czy cuś, ale tak naprawdę to porządne upośledzenie umysłowe! Nikt mnie nie przekona, że ktoś nie mogący samotnie funkcjonować, wyjść za próg domu, wypróżnić się, itd, jest w pełni sprawny, tylko że trochę uszkodzony!

    Oni są jak jeden niepełnosprawni umysłowo!

    Ale nie tylko oni...

    Patrząc dookoła widzę samych autystów. Apatyczni, często zadowoleni ze swojego nędznego stanu bytu i posiadania - co jest cechą właściwą dla idiotów. W praktyce ciągle narzekający - ale tak po cichu, miedzy sobą, po odpowiedniej dawce promili. Są bardzo łatwi do opanowania - wystarczy że któryś z ich panów i właścicieli huknie na nich, a spylają z podkulonym ogonem! Więc bunt społeczny na taką skalę, co na zachodzie, lub w krajach arabskich jest tu praktycznie niemożliwy. Posłuchali polscy pachołkowie mediów, które wcisnęły im do pustych łbów, że agresja, a już parę kropli krwi utoczonych ze swoich ciemiężycieli, to nieludzkie, niepostępowe i głupie!

    To bardzo ludzkie!

    Gdy po moim obejściu kręcą się chamy, zboki i złodzieje to trzeba dać im w łeb, lub nawet odstrzelić! Samo powiedzenie: "Nie!" już tu nie pomoże. Samo narzekanie nie zrobi na nich ŻADNEGO wrażenia.

    Ale ci prostacy zwani moimi rodakami, nie są zdolni do męskich działań. Oni są uzależnieni od prawd z ekranu TV i nawet płacą abonament za ubogą i niesprawną TVP! Mimo że do wyboru jest internet i przynajmniej 100 kanałów kablówki. Oni segregują pokornie śmieci - bo taki był prikaz z Bruxelki (już widać że ten system się nie sprawdził, no ale wielkie koncerny śmieciowe nałapały zleceń, więc je utrzymujcie frajerzy i bawcie się w segregowanie na swych paru metrach kwadratowych!). Oni regularnie głosują na bandę czworga - bo bez pana nie mogą istnieć! Oni uwielbiają tyrać za marne grosze, często na dwóch etatach i uznają to za normę i poważne podejście do życia!!!

    Oni nawet w najmniejszym stopniu nie przypominają dawnego, dzielnego, polskiego narodu. Oni coraz bardziej robią się podobni dojnemu bydłu na zagrodzie...

 

PS Ludzi z zespołem Downa uznaje się oficjalnie za niepełnosprawnych umysłowo, mimo że w większości są w stanie poradzić sobie w życiu (oczywiście w stopniu podstawowym), zaś kompletnie nieporadnych autystów uznaje się... no właśnie za co?!   

   

    Przy okazji, już niedługo zaczynam działalność na własnej stronie pod adresem: http://zabojczamielonka.pomorze.pl/ . Wszystko pozostanie właściwie bez zmian.


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

W kamasze hej rezerwa!

czwartek, 03 października 2013 13:03

    Któryś z naszych genialnych polityków, czy tam generałów, rzucił pomysł o przywróceniu powszechnej służby wojskowej. 

    Nie taki głupi znowu!

    Znając naszą historię i dość nieszczęśliwe położenie geograficzne, przerażeniem napawa mnie fakt kompletnego odcięcia naszych obywateli od broni palnej (tudzież odpowiedniego szkolenia w kierunku bojowym). W takiej nieodległej Szwajcarii, w każdej miejscowości jest magazyn z bronią, a każdy obywatel to potencjalny (chociażby minimalnie przeszkolony) żołnierz, który w razie konfliktu bierze giwerę w rękę i zajmuje z góry ustaloną pozycję.

    Efekt? Od ładnych paruset lat nikt nie śmiał napaść na ten górzysty, słabo zaludniony kraj - łącznie z Hitlerem!

    W trochę bardziej odległym, małym państewku zwanym Andorą, w każdym domu jest OBOWIĄZEK posiadania broni maszynowej. Pod groźbą kary!

    W Izraelu WSZYSCY (łącznie z kobietami) jego mieszkańcy to przeszkoleni żołnierze, a widok na ulicy człowieka z karabinem przewieszonym przez ramię jest dość powszechny.

    Jakoś dotychczas nie słyszałem, by w tych trzech najbardziej uzbrojonych społeczeństwach, dochodziło do jakichś strzelanin i tragedii? Podobnie w Kanadzie, w której ilość broni na głowę znacznie przewyższa tą w sąsiedniej USA. Jak trafia się świr, to w tejże ześwirowanej hameryce, lub ewentualnie mrocznej Skandynawii.

    U nas, zapobiegawczo, władza jest posrana na samą myśl posiadania przez obywateli broni palnej (pozostałości z PeeReLu i okupacji radzieckiej). Młode pokolenie, nieobjęte poborem, pistolety widuje jedynie u policjantów, a na samą myśl o strzelaniu, co drugi dostałby pewnie sraczki!

    Co dobrze nie wróży na przyszłość.

    Ale przy okazji tego pomysłu, przypomniały mi się lata dziewięćdziesiąte, w których to szczęśliwie ówczesnej służby wojskowej uniknąłem i kolesie, których ona nie ominęła, a z którymi pracowałem we wczesnej młodości i nie mogli się nagadać o owych dwóch latach służby, jakby byli przynajmniej na małej wojnie!

    A to była zwykła popierdółka...

    I cóż oni tak zawzięcie wspominali? Ano dręczenie kotów przez dziadów, absurdalne zadania wykonywane wbrew prawu, ale zgodne z panującą wówczas falą. A jakimi byli żołnierzami?

     Żadnymi!

     Potencjalne mięso armatnie nie mające pojęcia o wojnie, za to doskonale wytresowane w kompletnie absurdalnych czynnościach typu: szorowanie kibli szczoteczkami do zębów, perfekcyjne ściełanie prymitywnego łóżka, czy pastowanie badziewnych podłóg w równie badziewnych koszarach.  

      Dzisiejszym weteranom z Iraku i Afganistanu nie wiem czy byliby godni wiązać sznurówki?

    Tyle że tych weteranów i żołnierzy jest wciąż za mało jak na nasze, szczególne warunki, a z reszty społeczeństwa uczyniono jakąś pacyfistyczną, kompletnie bezbronną, żenującą trzódkę.

    Podsumowując: służba tylko dla wybranych, a szkolenie dla WSZYSTKICH! 

    Dopóki nie jest za późno, bo nasi sąsiedzi (ze szczególnym uwzględnieniem ruskich) to śmiertelnie niebezpieczne ludki, czego doświadczyliśmy ostatnio prawie 70 lat temu (ruska okupacja skończyła się właściwie ponad 20 lat temu!).

  


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Hej szable w dłoń!

środa, 02 października 2013 10:42

    Zacznę może od początku dla odmiany. Po zakończeniu II Wojny Światowej, 2 września 1945 (II Wojna była najkrótszą w historii: zaczęła się 1 września, a skończyła 2) przybyło nagle w Stanach Zjednoczonych od cholery zdobycznych szabel Made In Japan, co odbiło się na centrum kinematografii, zwanym dalej Żydowood. Zdobywane masowo na samobójcach - samurajach spowodowały, że biała broń od tej pory kojarzyła się jankesom przede wszystkim z tymi ni to mieczami, ni szablami. Widząc precyzję wykonania owej dziwacznej broni, nabrali przekonania, że jest ona jednocześnie najdoskonalszą. 

     I tak trafiła na ekrany kin i rozpowszechniła się na świecie! Nawet nasz Wiedźmin popylał z takową i ciężkim mieczem! Poza tym wszędzie można kupić szablomiecz ten samurajski jako ozdobę. Szable polską już ciężko!

     A była to najdoskonalsza broń biała w historii świata! Szabla huzarska powszechnie używana przez niepokonaną przez ponad wiek formację (co już stanowi wspaniałe referencje tej broni!), wyposażona w ustrojstwo o nazwie: paluch , sprawiające, że stawała się taka szabla przedłużeniem ręki (typowy samuraj natychmiast połamałby sobie ręce, chcąc wywijać tą swoją kataną, tak jak naszą szablą), zakończona obosiecznym ostrzem zwanym piórem i wykonana z równie doskonałej stali co japońska - zwanej damasceńską . Sprawdzała się w boju, czy to konno, czy piechotą i dawała takie możliwości wywijania nią, że nie zachowały się praktycznie żadne reguły fechtunku tą bronią!

    27 września minęła rocznica bitwy pod Kircholmem. Przemilczana totalnie. Tak jak ta pod Kłuszynem i dwie pod Chocimiem. Wszystkie one miały miejsce w XVII wieku i są złośliwie nienagłaśniane. Właściwie olewane przez media i szkoły. A to były największe osiągnięcia w historii wojen w ogóle! Nasze, polskie, niepowtarzalne! Ale nie - z takich dużych bitew każdy zna na pamięć Grunwald (skąd inąd też mocna rozpierducha). Wiedeń - bo międzynarodowa to była wyprawa. Cała reszta nie istnieje w mediach. XVII wiek kojarzy się tylko z pańszczyzną - bo tak utrwalono to ludkom w PeeReLu.

      A wtedy byliśmy AUTENTYCZNYM imperium!

 

 


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

piątek, 28 lipca 2017

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O moim bloogu

Jedni mówią, że to nowy, "lepszy" świat, inni - że to nowe średniowiecze, ja na to wszystko patrzę i na przemian śmieję się i zastygam w przerażeniu...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione blogi

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 29145

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Sport

Pytamy.pl